
Czerwiec - jak na razie - okazał się dla mnie bardzo sutym miesiącem. Kolejne plasterki wędliny leciały na kromkę chleba z dnia na dzień. Jak byłem mały, mama powtarzała mi, że nie ładnie jest się chwalić, więc większość przemilczę, a jedynie zaprezentuje nabytki płytowe z dni 9-22 czerwca.
Pezet - Muzyka emocjonalna
Był już Pezio klasyczny, rozkminkowo-poważny, pan ruchacz aka Jack Daniels, a teraz jest Pezet Płaczek. Ursynowski raper, po tym, jak zostawiła go dupeczka, postanowił przelać swoje żale na najnowszą płytę sygnowaną kolejną “Muzyką…”. Żeby EPka nie była EPką dopchał dużo remixów, nawet dwóch kawałków z 2007 i takim oto sposobem najnowszy album trafił do 5 tysięcy fanów. Słuchając “Muzyki emocjonalnej” zawsze zastanawiam się, czy raper po prostu czuł potrzebę podzielenia się swoimi emocjami ze słuchaczami, czy… szuka nowej grupy odbiorców, w skali wiekowej lat 14. Można to rozwarzać na wiele sposobów. Z jednej strony, płyta może przypaść do gustu nieco bardziej dojrzałym osobom, które przeżyły coś podobnego jak Pezet, ale druga strona medalu jest taka. Magda, lat 14. Słucha Pezeta, bo jest słodki :* Tydzień temu zerwała ona ze swoim chłoptasiem, z którym była aż 3 tygodnie (wiecie, taka moda), a teraz, należy zamknąć się w swoim pokoju, wkleić czarno-białe zdjęcie na Naszą-Klasę i wykombinować jakiś smutny cytat w opisie na GG. I tu jest pies pogrzebany. Pezet jak znalazł. Snując takie teorie nie chodzi mi wcale o nadmierny hejting wobec Pezeta. Poprzeglądajcie sobie jakieś Fotki, Nasze-Klasy i inne gówna, to zobaczycie, jak wygląda większość słuchaczy (słuchaczek), do których trafi ten materiał, który de facto wcale nie jest zły. Strzałem w stopę jest okres wydania. Kto latem, w czerwcu, jarałby się wylewaniem swoich smutków na temat byłej dziewczyny? (cisza). No właśnie. Listopad jakoś bardziej mi pasuje. Dwa słowa o samym wydaniu. Za 33 zł spodziewałbym się czegoś lepszego od ’standardowego’ digipacka, z napisami robionymi czcionką New Times Roman, ale spoko. Załapałem się do pierwszego tysiąca zamawiających i mam podpis, więc nie narzekam, joł.
NoBoTak - Kocur w worku
Limitowany nakład, 100 sztuk. Digipack. Skład NBT to Peerzet, Kojot, Juhas (MC’s) oraz Mapet (producent). O wydaniu tej płyty dowiedziałem się, kiedy pojawiła się w sieci. Szkoda, że tak późni, bo materiał zacny. Na szczęście udało mi się załapać na ostatnie szuki nakładu. Płyta bardziej na lato, funkowe bity, dobre (aczkolwiek nieco słabsze niż na “Hipocentum”) wersy PRZ’a, Kojot i Juhas jedynie poprawnie. Cóż, sprawdźcie sami.
Rap Addix - Właściwe proporcje
EPka zapowiadająca LP składu Rap Addix, który obecnie jest tercetem. Do Junesa i Soulpete’a dołączył także znany podziemny raper, Laikike1. O “Właściwych proporcach”, raczej niepochlebnie wyraził się w swojej recenzji Lite. Na chwilę obecną nie potrafie określić czy słucznie, może zbyt surowo. Fakt faktem, Junes jakimś super raperem nie jest, ot taki przeciętniak, ale w połączeniu z bitami Soulpete’a, całokształt staje się bardzo przyjemny w odsłuchu i takim sposobem, stałem się posiadaczem płyty w limitowanej wersji fizycznej. Wydanie kiepskie, kopertka (a’la płyty z Pani Domu) i CD z nadrukiem, na którym znajduje się bonusowy track, niedostępny w wersji internetowej.
Karter - Powiedz za mnie
Spierdalaj, nie powiem. A tak na poważnie. “Powiedz za mnie” to koncept album, młodego kaliskiego rapera o ksywce Karter. Płyta wyszła jakoś na początku roku, najpierw w formie mp3, a potem w wersji namacalnej. Gdybym nie zobaczył zdjęcia na blogu Jacy, najprawdopodobniej nie zakupiłbym oryginału. Kiedy tylko pojawiła się informacja o wydaniu na CD, pomyślałem “No, album całkiem całkem, ale na chuj mi jakiś slim?”, a tu proszę. W maju wbijam do Jacy i widze Super Jewel Box. Mmm, super. Nielegala wydanego w taki sposób jeszcze nie widziałem. Propsuję.
Ortega Cartel - Lavorama
Fanem Ortegi nigdy nie byłem. Owszem, ich poprzednie płyty nie są mi obce, ale jakoś nigdy nie potrafiłem się nimi zajarac. Inaczej jest z “Lavoramą”, czyli prawdopodobnie ostatnią płytą Pitera i patr00. Płyta to przede wszystkim kozackie bity. Rap jak zawsze kuleje, ale chyba nikt nie spodziewał się tutaj MC’s z flow Mesa. Pomijając ocenę skillsów gospodarzy, dobrze spisali się także goście. Mamy tu Ostrego, Spinache, Reno, Procenta, Finkera, Tedego oraz Jesse’go Maxwell’a. Każdy z wymienionych raperów, zarapował cały kawałek na bicie patr00, dzięki czemu wprowadziło to miłe urozmaicenie. Album rownież dobry do słuchania latem. Jaram się, zarówno zawartością jak i digipackowym wydaniem.
Daniel Drumz - Electric Relaxation Vol. 2
Trzeci mix-cd Daniela, ten jest kontynuacją wydanego w 2006 pierwszego ER. Oczywiście, pierwsza część o wiele lepsza, w voluminie drugim najbardziej przeszkadza mi francuski rap. Nic z tego nie rozumiem
Pozsotaje jarać mi sie amerykańskimi wstawkami oraz muzyką. No i oczywiście digipackiem z numerkiem 406.
To tyle. Obecnie moja kolekcja CD, prowadzona od 2002 roku liczy 268 egzemplarzy.