grudzień 2009 - archiwa

31
grudnia

Podsumowania 2009: Najlepsze płyty (TOP 15)

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

A mówiłem, że będą kontrowersje. Pewnie niektórzy z Was przeżyją zawał, bo nie znajdziecie tutaj żadnych Tetrisów, Małp, Zeusów czy Quizów. Przepraszam, że mi się to nie podoba :( A tak już całkiem na poważnie, pierwsza (ostatnia?) piątka to raczej taka okręgówka. Albumy, które bardziej pasowałyby jako suplement wyróżnień i tak to właśnie traktujcie. 15 polskich krążków, których najczęściej słuchałem w tym roku.

15. Ramona 23 - Uliczny Flowklor (Szpadyzor Records)

Pozycja honorowa. Tłumaczyć nie muszę, tylko proszę - nie bij mnie więcej :( Joł!

14. Chada – Proceder (Step Records)

Pomimo, że Chada nie ma flow i nawija tak samo, jak w ’99, „Proceder” wyszedł mu bardzo dobrze. Niezaprzeczalnie, najmocniejszą stroną albumu jest warstwa liryczna (no i refren Mesa, oczywiście), która to obrazuje tam ciemną stronę życia warszawskiego rapera. Cytując Piha „Jest to płyta, którą napisało życie” – i właśnie to w moich oczach wyróżnia Chadę od reszty elo-uliczników, którzy na swoich krążkach prezentują nam czysty hardkor. „Jebane psy wciąż zastawiają sidła / Chada nie z tych, co oczy ci zamydla”.

13. Młodziak - Kronika Remix (Step Records)

Przyznam, że kiedy tylko usłyszałem, że ma powstać coś takiego, jak „Kronika Remix” nie byłem do tego zbytnio pozytywnie nastawiony. Nie byłem pewien, czy wydawanie tego samego materiału, ze zmienionymi bitami i dodatkowymi featami, będzie wystarczająco dobre, by przebić oryginał. Jak okazało się we wrześniu – moje przeczucia się nie sprawdziły. Legalne wydanie odświeżonej „Kroniki” okazało się dobrym posunięciem. Dlaczego? Bo ten album po prostu na to zasługuje. PS. Czy ktoś ze zgromadzonych wie, jak smakuje sperma z koksem? ;)

12. Proceente & DJ Abdool - T.O.A.S.T. Mixtape (Aloha Entertainment)

Pomimo, że „T.O.A.S.T.” został nagrany na kradzionych i znanych bitach zza Oceanu, jest on dla mnie lepszy od LP, które Procent wydał we wrześniu. Cóż poradzić.

11. Paluch – Pewniak (Fonografika)

I co ja Wam poradzę, że ta płyta mi się naprawdę podoba? Dobry rap, na dobrych kurwa bitach. Skoro Bartkos mógł umieścić u siebie jakiegoś Łoza czy Ematei’a (yyy… kogo?!), to ja daje Palucha. Hate me now.

10. O.S.T.R. - O.C.B. (Asfalt Records)

Z oceną płyt Ostrego, od mniej więcej trzech lat, mam nie lada problem. Nie da się powiedzieć, że „O.C.B.” jest słabe. Bity, cuty, skrecze, flow – do tego nie można się przypierdolić. Problem polega na tym, że O.S.T.R. rok w rok, daje nam dokładnie to samo. Zawsze wiemy, czego można się spodziewać. Blisko 80 minut rapu, który – pomimo, że powierzchownie jest bardzo dobry – może zwyczajnie nudzić, wydawać się monotematyczny. Tak jest też w przypadku dziesiątej, jubileuszowej płyty. Pojaram się parę tygodni i nie chce mi się do niej wracać.

9. Pyskaty - Pysk w pysk (Aptaun Label)

Chyba wszyscy byli przyzwyczajeni do Pyskatego-panczlajnera, a tu proszę. Całkiem inny styl, nie mniej jednak - bardzo dobry.

8. Słoń - Chore melodie (brak)

Polski Necro? Raczej jego wierna kopia, tyle że w języku polskim. Słonia jest powszechnie hejtowany, a ja oczywiście się nim jaram. Wackiem nie jest, tekstów nie ma głupich, więc w czym problem? Dobra rada - zniweluj przymiotniki „jebany” i „pierdolony” w co drugim tekście, a będzie jeszcze lepiej! No i oczywiście propsy dla Miksera za bity, które idealnie oddały klimat płyty.

7. VNM - Niuskul Mixtape (DeNekstBest)

Najnowsze wydawnictwo VNM’a można oceniać dwojako. Pierwszy sposób jest dość prosty – jak wiadomo, 80% materiału było stopniowo udostępniane w sieci. Ba, trzy utwory wychodziły od stycznia 2008 jako single, które nie zmieściły się na „NSPC” – gdybym pod tym kątem oceniał „Nisukul”, pewnie znalazłby się on na ostatnim miejscu w wyróżnieniach – z czystej sympatii do Tomka – bo po co komu odgrzewane kotlety, nie? Drugi sposób, który postanowiłem wykorzystać to metoda Jana Palonego. Nic wcześniej nie słyszałem, wszystko jest świeżutkie i premierowe. I…? Mamy kozacką płytę, nie ma co. Skurwysyńskie bangery („Na bloku”), bardziej poważne utwory („Centymetr”, „Za drzwiami”), czy nie miej dobre „Słodkich snów”, „Zrozum to w końcu”, plus najlepszy wałek „Mega” – jaram się!

6. DonGuralEsko & Matheo - Inwazja porywaczy ciał (Szpadyzor Records)

Choć „IPC” jest wyraźniej słabsze od „El Polako”, Gural i Matheo cały czas potrafią wysmażyć dobre, letnie bangery takie jak „Cały lokal pływa”, „Idziemy po swoje” oraz „My robimy te manewry tu 2”. Do odstrzału możemy zaliczyć wypełniacze w postaci kawałków z poprzedniej płyty + „Jak DJ rządzi woskiem” i „Łyk ginu” – po co to tutaj? Ponadto, Dziadzior kolejny raz udowodnił, że po prostu nie nadaje się na wydawce. Nie wiem jak jest w edycji sklepowej, natomiast limitowana wersja „Inwazji…” ma źle wydrukowaną okładkę. Jest ona za duża i po wyjęciu, nie mieści się w pudełku. Blame! Ale lepsze to już niż „El Polako”, które – paradoksalnie – w MM (39 zł) było droższe, niż w Empiku (35 zł) i nagrane było na CDR’a.

5. Tede - Note2 (Wielkie Joł)

Tego bym się nigdy nie spodziewał. Bardzo dobra, dobrze wyprodukowana i zarapowana płyta, powstawała w zaledwie półtora miesiąca. Taką metodę powinien właśnie stosować Tede – zamiast pracować dłużej i wydawać raczej średnie płyty pokroju „Ścieżki dźwiękowej”, na czystej zajawce wbijać się do studia i robić swoje. „Lubisz go czy nie, w rapie to był rok Tedego” – cytując Piha kolejny raz.

4. Sobota – Sobotaż (Stoprocent)

Nie czekałem na ten album… I to było błędem. Sobota, będący debiutem roku, wszedł z buta w moje głośniki, prezentując najbardziej bangerową płytę roku. Nieważne, że flow ma przeciętne. Nieważne, że teksty nie są jakieś odkrywcze (pewnie za dużo w nich koksu, szmalu i brudnego seksu). Ważne, że szczeciński raper obdarzony jest dużą charyzmą i tym „czymś”, co umiejętnie maskuje niedociągnięcia. „Sobotażu” słucha się wprost świetnie. Taka prawda.

3. Warszafski Deszcz – Powrócifszy (Wiekie Joł)

Nie czekałem na ten album. Nie chodzi o to, że nie jaram się „Nastukafszy”, ale wiecie, jak to jest z tymi powrotami. Na szczęście, Tedzikowi i Numerowi udało się nagrać dobrą, spójną i klimatyczną płytę. Trochę za dużo gadania o tym, że powracają, jak to było 10 lat temu, aczkolwiek w tym przypadku jestem to w stanie zrozumieć. W końcu do powrót… udany powrót.

2. Rychu Peja SoLUfka - Na serio (Fonografika)

Nie ma co się rozpisywać. Bardzo dobra płyta, bijąca na łeb poprzednią Solufkę. Rychu w pół roku nagrał dojrzały i osobisty album, który w dyskografii poznaniaka umieściłbym na trzeciej pozycji.

1. Ten Typ Mes - Zamach na przeciętność (Alkopoligamia)

Ktoś jest zdziwiony? Ta płyta stała się murowanym numerem jeden, jeszcze przed wydaniem. Na Mesa zawsze mogę liczyć, na swoim koncie nie ma jeszcze ani jednej słabej płyty. Jaki jest “Zamach…”? Na pewno słabszy od “Alkopoligamii”, momentami przekombinowany, lecz na pewno najlepszy w tym roku. Minusy - skity i „OiOM”… Świetne flow, świetne teksty, świetne bity, świetna płyta. Wiadomo.

Tym oto sposobem, ładnie zamknąłem 2009 rok. Był to ostatnie notowanie podsumowujące, a już jutro, tak bardziej wieczorem spodziewajcie się… czegoś, również w formie rankingu. Sorry za jakieś ew. błędy, ale opisy niektórych płyt pimpowałem nawet parę minut przed publikacją i coś mogło mi się popierdolić. Do zobaczenia w 2010!

30
grudnia

Podsumowania 2009: Najsłabsze płyty (TOP 10)

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Bez zbędnego pierdolenia - ranking najsłabszych płyt, jakie było mi dane usłyszeć w tym roku. Szczery hardkor. Na marginesie - po łbie powinno dostać się także Monie (nie to, że brzydka, to jeszcze rapować nie umie), niejakiemu DDK (ale kto go tak naprawdę zna? nie będę robił chłopcu reklamy), NON Koneksji (ułaskawiłem ich, ponieważ Lukasyno ma na koncie dwa niezłe albumy) oraz Macca Squad (nawet nie słuchałem, ale proponuje wypierdalać), ale tak na dobrą sprawę, nie warto zaptrzątać sobie nimi głowy. Let’s go!

10. Hemp Gru – Droga (Hemp Rec.)

5 lat minęło od pamiętnego „Klucza”, a Wilku i Bilon jak krowy. Zaparli się i ani rusz. Moim zdaniem, „Droga” jest taką gorszą, okrojoną wersją poprzedniej płyty chłopaków. Przykłady? „Dr. Joint” = „Zdjedz skręta” lub „H.W.D.P.” = „Nienawiść”. Dalej nie ma sensu wymieniać. Ogólnie rzecz biorąc, warstwa tekstowa jest płaska jak biust kulturystki. Kolejne minusy – skity – totale niewypały, nie mają pojazdu do tych z ’04… oraz goście – zamiast Sokoła czy Ero mamy tutaj jakichś nieudaczników typu Jasiek MBH i Ola Manola (shemale?), o burakach z Firmy nie wspominając.

9. Fu – Retrospekcje (Prosto)

Fu, co ci odjebało? Pewnie taki los czeka wszystkich wydających w Prosto, ale ciebie z Łozem, w ‘hitowym’ singlu na antenie Radio Eska nigdy bym się nie spodziewał. Autor dotychczas dość dobrych, lecz nie porywających płyt zaliczył bardzo duży regres artystyczny, nagrywając po prostu słabą płytę, która w założeniu miała się dobrze sprzedać.

8.  Buczer & Brożas (PTP) - Czas to pieniądz (brak)

No comment, ten badziew nie motywuje mnie do dissu nawet w podsumowaniu.

7. Krzyhu / Enwues - Dlaczego o tym mówię (Fonografika)

Co mnie obchodzi, że zdradzał cię ojciec? Wiesz chociaż z kim? Mamy tutaj do czynienia z kolejnym raperkiem, który cudem wyszedł na legal i serwuje nam swoje rodzinne smuty, nie zważając w ogóle na formę. Szczery przekaz, ziomek!

6. Firma - Nielegalne rytmy: Kontynuacja (Fonografika)

Po jednokrotnym przesłuchaniu nowej Firmy zacząłem się poważnie zastanawiać, czy Bosski i jego koledzy są naprawdę tacy puści i prości, czy po prostu taki buracki rap dobrze się sprzedaje i imponuje gimbusom? Na to pytanie powinien odpowiedzieć ktoś obiektywny – nie tak, jak ja – wyraźnie uprzedzony do chujowego rapu, którego Firma jest książkowym wręcz przykładem.

5. THS Klika - Długopis, kartka (Fonografika)

No dobra… „Liryka chodnika” nie była aż taka słaba, jak by można było pomyśleć, natomiast już nie da się ukryć, że poziom rapu Suji i Romana od jakiegoś czasu leci na pysk. Podobnie, jak w przypadku HG – otrzymaliśmy płytę gorszą od swojego poprzednika. Chujowe teksty, chujowe rymy, średnie bity.

4. Fundacja #1 - Poste Restante (Prosto)

Żeby nagrywać materiał tyle lat i wypuścić takie gówno, po prostu trzeba być ulicznikiem. Nie ma innej opcji. „Poste Restante” brzmi jak jakiś unreleased z lat ’99-’01, który po prostu przeleżał na dysku i dopiero teraz został wydany. Właśnie… „wygląda”, a wcale tak nie jest. Najwyraźniej Ward, Jaźwa, Felipe i Mieron cały czas znajdują się w latach dziewięćdziesiątych, gdzie niezbyt liczyła się technika i nieco ambitniejsza treść. Bądź porządny, jaraj zioło, pierdol konfidentów. Panom już dziękujemy.

3. Hudy HZD - Wykorzystana chwila (Fonografika)

Beka. Wyobraźcie sobie, że płytę trwającą lekko ponad 30 minut, nasz młodociany ‘raper’ nagrywal od 2005. Poziom równy podłogi, ale wiecie.. hardkor z dzielicy! Elo dzieciaku!

2. Bosski Roman & Piero - Krak 2 (Rockers Publishing)

Manieczki? W styczniu bardzo cieszyłem się, że jest to nielegal, bo po co taką chujnie pchać do sklepów? Jeszcze ktoś kupi, posłucha i będzie tragedia. Nawet nie wiedzie, jak zdziwiłem się w maju, kiedy na półce w Media Markt znalazłem digipackowe wydanie „Kraku”. Rockers, co wyście odjebali…

1. Pono feat. Sokół - To prawdziwa wolność człowieka (3Label)

O ile, poprzednie wybryki TPWC można było jeszcze jakoś przełknąć, to właśnie ten album ma największe predyspozycje do bycia zwyczajną kupą gówna - [*].

Co jutro? Gwóźdź programu! Notowanie najlepszych płyt 2009 roku. Będą kontrowesje, poleje się krew. Jeszcze dokładnie nie wiem, ile pozycji będzie zawierać ranking, cały czas się zastanawiam, ale powinienem zdążyć wszystko dopieścić.

29
grudnia

Podsumowania 2009: Wyróżnienia (TOP 10)

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Ciąg dalszy podsumowań. Na dzisiaj przygotowałem ranking dziesięciu płyt, które wyróżniłem. Oznacza to, że są to dobre płyty, ale nie na tyle, żeby załapać się do finałowego notowania najlepszych produkcji w 2009. Zapraszam do lektury.

10. Prys & Bleiz - Wroakland Mixtape (Grill Funk Records)

Ten album to przede wszystkim świetne bity. Zwrotki Prysa i niektóre refreny najchętniej bym wyciął, zostawiając tylko gości i Bleiza, który radzi sobie tutaj dobrze, ale tylko dobrze. Posłuchać można, lubię takie klimaty.

9. Tomiko – Świadomość (Aptaun Label)

Przed wydaniem byłem niemal pewien, że „Świadomość” znajdzie się w TOP 10 najgorszych płyt tego roku. Wiecie, co mam na myśli. Kolejny ulicznik z Warszawy wydaje nielegal… Wszystko zwiastowało kolejną nudną płytę o problemach życia codziennego i innych prawilnych gadkach, jednak podopieczny Pyskatego wyszedł z tego obronną ręką. “Świadomość” dobrą płytą jest. Nie mniej jednak, nie przeczę – mamy tu do czynienia z ulicznym rapem, jednak w moim odczuciu, jest on kilka poziomów wyżej od gówien wymienionych w rankingu najgorszych produkcji A.D. 2009. Sprawdzać, kto jeszcze nie miał okazji.

8. Vixen - New-Ton (Fonografika)

W swojej klasie, „New-Ton” jest po prostu dobrą płytą, którą można wrzucić sobie na słuchawki i zbytnio nie zastanawiać się nad tekstami. Póki co, z Vixena jest lepszy producent, niż raper, ale mi się, że za parę lat będą z niego ludzie. Na razie jest poprawnie, na początek mamy dobry debiut. Z czasem będzie lepiej i “nie pierdol, że cie to nie rusza”.

7. Ortega Cartel – Lavorama (Sixteen Pads Records)

Nie rozumiem fenomenu tej płyty. Każdy się zachwyca, a ja nie wiem, nad czym ci ludzie tak wzdychają. Mówiąc prosto z mostu – Piter i Patr00 to wacki, nie umieją rapować i choćby niektórzy argumentowali to ich luzem i tym, że (nieciekawe zresztą) teksty piszą w 5 minut na kolanie, nie jest to żadnym usprawiedliwieniem. Ale dobra, pomijając chujowy rap, mamy dobre podkłady i gości w postaci Ostrego, Reno, Procenta, Spinacza czy nawet Tedego. Tyle dobrego.

6. Numer Raz - Ludzie, maszyny, słowa (Wielkie Joł)

Nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem za Numerem. Jego pierwsza płyta wręcz mnie drażniła, a jak jest z „L.M.S.”? Zaskakująco (jak na 3/10 poziomu oczekiwania) dobrze. Podobno płyta ta niezbyt różni się od swojego poprzednika. Nie potwierdzę, nie zaprzeczę. Powiem natomiast, że jest to dobry materiał do wyluzowania się. Dobre bity, dobre zwrotki Mesa (i Ero). Numer nawija w sumie tak samo jak zawsze, czyli (chciało by się powiedzieć “zawsze spoko”) - na swoim poziomie.

5. Rudy MRW – Bezsenność (Vision Music)

No proszę. Łudego, z reguły hejtowałem. Najpierw śmigał non stop na Vivie w „Platynowym sombrero”, potem wydał chujową płytę u Żuroma, aż wreszcie zniknął. W 2008 wrócił i już epka „Uniwersytet życia” zwiastowała progres. Do wydania „Bezsenności” zaliczał dobre występy gościnne (np. u Pyskatego czy Łysonżiego) i po prostu nie mogło być inaczej. Drugie solo okazało się zjadliwe. Usłyszymy tutaj nowego Rudego, z poprawioną dykcją i dobrym tekstami, z którymi niektórzy na pewno będą się utożsamiać. Duży minus za kradzież bitu Truskawy ;)

4. VA – Poeci (Warner Music Poland)

Dobry pomysł, dobre wykonanie, dobre bity. Tylko wyróżnienie z prostych dwóch powodów – po pierwsze: nie ma Mesa!, po drugie: nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Magiera i L.A. mogli zachować te bity na inny projekt, z autorskimi już tekstami.

3. Borixon/Kajman/PRW.RS – Semtex (Fonografika)

Produkcja, która gdyby tylko przedostała się do mediów, mogłaby namieszać. „Semtex” zdecydowanie ma hitowy potencjał, to taka typowa kopia mainstreamowych produkcji zza Oceanu. Coś jak nowy Onar, tylko tutaj efekt jest przyzwoity. Trochę za dużo śpiewu PRW.RS’a, Borys na swoim poziomie, a i Kajmana na reszcie rozumiem.

2. Łysonżi – Dżonson (Aloha Entertainment)

Cóż za ironia – Łysonżi jest najsłabszym elementem swojej płyty. Jego wkurwiający głos i maniera powtarzania wyrazów może denerwować. Na szczęście członek SzSz znalazł na to dobry sposób – na swój album pozapraszał mnóstwo gości, którzy uczynili z „Dżonsona” ciekawą pozycję. Na albumie znajdziemy dobre linijki od Mesa, Wdowy, VNM’a, Weny, Jeżozwierza czy Smarka. Przymrużając oko na fakt, że wszyscy zjedli Łysego swoimi wersami, z „Dżonsona” udało się stworzyć równą produkcję, która nawet często gościła w moich głośnikach.

1. Bleiz - Grill-Funk (Grill Funk Records)

Jaki jest Bleiz, każdy słyszy. Głos bardzo dobry, ale warsztat trochę kuleje. Dlatego też, Antoś na „Grill-Funku” odgrywa drugie skrzypce. Smutną prawdą jest fakt, iż podobnie, jak u Łysonżiego, zjadł go każdy z gości (oczywiście Mes rozkurwił po całości). A bity… mmm… jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w tym roku. Naprawdę. Świetne podkłady Etena. Dzięki nim już w styczniu w moim pokoju świeciło upalne słońce.

Dodam jeszcze, że zastanawiałem się, czy aby nie dodać tutaj RR Brygady czy Człowienia, ponieważ ich płyty też by się tutaj nadawały, ale w końcu 10 nie jest gumowa. Jutro zapraszam na notowanie najgorszych płyt 2009 roku.

28
grudnia

Podsumowania 2009: Rozczarowania (TOP 10)

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Rozpoczynamy podsumowania 2009 roku. Tak, jak już wspominałem. Przygotowałem 4 rankingi, które publikowane będą stopniowo od dziś, do 31 grudnia. Na pierwszy ogień idą rozczarowania, czyli płyty nie tyle dobre, nie tyle kiepskie, ale po prostu spodziewałem się po nich więcej. Jedziemy.

10. Fabuła - Dzieło sztuki (Step Records)

Miał być – o ja pierdolę, debiut stulecia, mocne uderzenie z Białegostoku – lecz trochę nie wyszło. Oczywiście, nie można powiedzieć, że chłopaki z Fabuły to totalne wacki bez flow i zrobili jakieś gówno, bo tak wcale nie jest, acz album wypadł poniżej oczekiwań. Myślę, że duży wpływ ma na to ilość materiału. 20 utworów opartych na bardzo podobnie brzmiących bitach to trochę za dużo. Niewątpliwie, największym plusem wydawnictwa Step Records są… goście. Bardzo dobrze zaprezentował się Ero, Pyskaty, HST, Pih no i oczywiście Mes, który w singlowym “Życzeniu śmierci”, wciągnął nosem cały album chłopaków.

9. Trzeci Wymiar - Złodzieje czasu (Fonografika)

Zapowiadało się dobrze, wyszło jak wyszło. Zdecydowanie album jest za długi. Ja rozumiem koncepcje 2CD jako 2×12 = 24 h, ale – mimo wszystko – gdyby wywalić to i owo, wydając to na jednym krążku, byłoby ciekawiej. Nadal jednak  mamy do czynienia ze świetną techniką. Śmiało można powiedzieć, że pod względem umiejętności, Szad, Nullo i Pork reprezentują poziom, który jest wręcz nieosiągalny dla większości polskich raperów. Produkcyjnie również jest dobrze – ciężkie, klasyczne brzmienie, za które odpowiada DJ Creon oraz Kut-O. Pomimo wielu pozytywnych opinii, najnowszy krążek 3W nie przemówił do mnie tak bardzo jak „Inni niż wszyscy”. Rozczarowałem się.

8. Proceente – Galimatias (Aloha Entertainment)

Chciałem czegoś w stylu bardzo dobrej „Jedyneczki”, tymczasem „Galimatias” okazał się swego rodzaju eksperymentem. Teksty bardziej poważne, bity bardziej ‘przekombinowane’… Nie wyszło to bynajmniej źle – broń Bożę! – aczkolwiek to nie jest to. Lubię Procenta i momentami mam wrażenie, że po prostu za dużo oczekiwałem. Za to wydanie jakie fajne… ;)

7. W.E.N.A. & Rasmentalism - Duże rzeczy (brak)

Po bardzo dobrym solo Weny i ‘jedynie dobrym’ krążku duetu Rasmentalism, spodziewałem się czegoś na równie wysokim poziomie. A co dostałem? Strasznie przeciętną płytę, która nie wniosła nic nowego. Słuchając „Dużych rzeczy”, nie mogę pozbyć się wrażenia, że ten materiał powstał po prostu na siłę. Nie znajdziemy tutaj żadnych nowych patentów, innowacji, czy czegokolwiek, co przykułoby moją uwagę. Wena w znacznie niższej formie, aniżeli na „Wyższym dobrze”, Ras jak to Ras, średnio go lubię, a Ment? Przekombinował. Efekt jest mierny.

6. Waldemar Kasta – 13 (Szpadyzor Records)

Zapowiadany był wielki powrót, a wyszła raczej klapa. Szkopuł tkwi w tym, że Waldek we wszystkich kawałkach rapuje w taki sam sposób. Wyraźne akcentowanie, wolna nawijka, brak polotu. Tak właśnie można scharakteryzować „Trzynastkę”. Nawet dobre podkłady wprost od Matheo, nie były w stanie uratować tej płyty przed jej monotonnością. Dwa kawałki dobre, reszta W.

5. Shellerini & Słoń - Unhuman Mixtape (brak)

“Wyższa szkoła robienia hałasu” i “Chore melodie” to dobre produkcje. Po ich następcy, spodziewałem się naprawdę czegoś dobrego… niestety przeliczyłem się. Shellera (tak, to ten sam, którego zjadł Owal) nigdy nie lubiłem, więc chuj z nim, ale Słoń… Na „Unhuman” często zdarza mu się powtarzać zwroty, które wcześniej już gdzieś nawinął i bynajmniej nie można tego podciągnąć pod follow-upy. Cały koncept mixtape’u opiera się na tym, że go po prostu nie ma. Jest to taka płyta dla płyty. Parę kawałków o tym, parę o tym, trochę panczy i nic poza tym.

4. Pezet - Muzyka emocjonalna (Future Mind)

Nie wiem, Pezet, co ty chciałeś osiągnąć tą płytą. W 2007 “Muzykę rozrywkową” umieściłem w TOP 3 najlepszych płyt, teraz niestety – rozczarowanie i jednocześnie najsłabsza ze wszystkich “Muzyk”. Muzycznie album bardzo dobry, tylko komu – oprócz ‘zakochanych’ emo gimnazjalistek – chciałby się słuchać tego pierdolenia? Na pewno nie mi. Dawaj lepiej płytę z Małolatem!

3. Raca/PeeRZet - Vis A Vis (Staytrue Label)

Podobnie jak w przypadku “Dużych rzeczy”. Raca i PeeRZet w zdecydowanie niższych formach, niż na swoich poprzednich projektach. Płyta po prostu nudna. Tyle

2. VA - Jestem stąd (Fonografika)

Jedno jest pewne – Poznań ma mocną scenę. Szkoda tylko, że składanka mająca na celu wypromowanie regionu wielkopolski na rapowej mapie polski, w ogóle tego nie odzwierciedla. Mówisz: “Poznań” – myślę… Peja? Nagły Atak Spawacza? No właśnie. I gdzie oni są? Zamiast legend, dostaliśmy jakieś gówna typu Erijef Massiv, Hona & Antek, Czas dla nas czy Niczego sobie. Kurwa, co?! Taki projekt miałby naprawdę duży potencjał, który przy tym wydawnictwie nie został w ogóle wykorzystany. Sprawiło to, że „Jestem stąd” przeszło bez echa. Może innym razem…

1. Onar - Jeden na milion (Onar.com.pl)

Idąc w ślady Pezeta, kolega z Płomienia 81 - Onar, również zaliczył regres. Dwa lata temu wydał po prostu dobrą solówkę, a teraz widocznie ma ambicje na bycie polskim Rick Rossem. Szkoda tylko, że z mizernym skutkiem. Kiepska okładka, plastikowe bity, wtórne teksty = krok w tył. Pow, pow, pow!

A już jutro wieczorem zapraszam na ranking wyróżnień.

27
grudnia

Nabytki płytowe #25

Kategorie: Around, Polski Rap, USA Rap  Autor: TIREX

Miuosh, Nas, Alchemist, Młody M, Vibe Quartet, Rychu Peja SoLUfka, Pyskaty, DMX, Proceente, Vixen

Nabytki listopadowo/grudniowe, nie uwzgledniajace Ramony, RR Brygady i Jay’a-Z, bo to było w międzyczasie. No i jeszcze Kixnare na mnie czeka w domu. Tym razem, bez komentarza, bo już jutro startują podsumowania i nie chciałbym się powtarzać.

27
grudnia

Teledysk: Druga Strefa prezentuje “Siła to jedność”

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Teledyski  Autor: TIREX

Studio Druga Strefa daje Wam prezent na Święta. Teledysk do numeru “Siła to jedność”, w którym udział wzięli Paluch, Shellerini, FsDan, Kobra, Koni, Waber, Mrokas, Saja, Słoń, Perez oraz DJ Taek.

Realizacja: BGR Design.

27
grudnia

Tede i Mrozu na Vivie

Kategorie: Pokrewne, Polski Rap, TV  Autor: TIREX

Już w najbliższy wtorek (29.12) w programie VivaSpot pojawią się Tede i Mrozu. Rozmowy w tego typu programach
zazwyczaj są o niczym konkretnym, więc nie ma sie co rozpisywać. Wystarczy sprawdzić samemu.

Viva Polska, 29 grudnia, godzina 16:00.

24
grudnia

Wesołych Świąt

Kategorie: Around  Autor: TIREX

Świąt nie lubie, więc w tym roku ogranicze się tylko do klasyka - WESOŁYCH ŚWIĄT!

24
grudnia

“Święta 2009″ - relacja ze studia

Kategorie: Podziemie, Polski Rap  Autor: TIREX

Poniżej możecie obejrzeć krótką relację ze studia 2 Strefa, w którym 20 grudnia nagrywany był najnowszy singiel Słonia i Miksera pt. “Święta 2009″.

24
grudnia

Teledysk: Chada - Chada puszcza w miasto solo

Kategorie: Polski Rap, Teledyski  Autor: TIREX

Pierwszy teledysk promujący wydaną w czerwcu płytę “Proceder”.

“Z powodu niezbyt przyjemnej sytuacji w jakiej znalazł się Chada, teledysk nie mógł zostać nakręcony tradycyjnymi środkami, czyli z udziałem artysty. Dlatego też klip jest animowany, narysowany przez profesjonalnego grafika - Puzona”.

Ponadto, wytwórnia Step Records zdecydowała się na oficjalne umieszczenie “Procederu” w internecie. Album legalnie możecie pobrać ze strony www.chadaproceder.pl.

 
statystyka