Podsumowania 2009: Wyróżnienia (TOP 10)
Ciąg dalszy podsumowań. Na dzisiaj przygotowałem ranking dziesięciu płyt, które wyróżniłem. Oznacza to, że są to dobre płyty, ale nie na tyle, żeby załapać się do finałowego notowania najlepszych produkcji w 2009. Zapraszam do lektury.
10. Prys & Bleiz - Wroakland Mixtape (Grill Funk Records)

Ten album to przede wszystkim świetne bity. Zwrotki Prysa i niektóre refreny najchętniej bym wyciął, zostawiając tylko gości i Bleiza, który radzi sobie tutaj dobrze, ale tylko dobrze. Posłuchać można, lubię takie klimaty.
9. Tomiko – Świadomość (Aptaun Label)

Przed wydaniem byłem niemal pewien, że „Świadomość” znajdzie się w TOP 10 najgorszych płyt tego roku. Wiecie, co mam na myśli. Kolejny ulicznik z Warszawy wydaje nielegal… Wszystko zwiastowało kolejną nudną płytę o problemach życia codziennego i innych prawilnych gadkach, jednak podopieczny Pyskatego wyszedł z tego obronną ręką. “Świadomość” dobrą płytą jest. Nie mniej jednak, nie przeczę – mamy tu do czynienia z ulicznym rapem, jednak w moim odczuciu, jest on kilka poziomów wyżej od gówien wymienionych w rankingu najgorszych produkcji A.D. 2009. Sprawdzać, kto jeszcze nie miał okazji.
8. Vixen - New-Ton (Fonografika)

W swojej klasie, „New-Ton” jest po prostu dobrą płytą, którą można wrzucić sobie na słuchawki i zbytnio nie zastanawiać się nad tekstami. Póki co, z Vixena jest lepszy producent, niż raper, ale mi się, że za parę lat będą z niego ludzie. Na razie jest poprawnie, na początek mamy dobry debiut. Z czasem będzie lepiej i “nie pierdol, że cie to nie rusza”.
7. Ortega Cartel – Lavorama (Sixteen Pads Records)

Nie rozumiem fenomenu tej płyty. Każdy się zachwyca, a ja nie wiem, nad czym ci ludzie tak wzdychają. Mówiąc prosto z mostu – Piter i Patr00 to wacki, nie umieją rapować i choćby niektórzy argumentowali to ich luzem i tym, że (nieciekawe zresztą) teksty piszą w 5 minut na kolanie, nie jest to żadnym usprawiedliwieniem. Ale dobra, pomijając chujowy rap, mamy dobre podkłady i gości w postaci Ostrego, Reno, Procenta, Spinacza czy nawet Tedego. Tyle dobrego.
6. Numer Raz - Ludzie, maszyny, słowa (Wielkie Joł)

Nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem za Numerem. Jego pierwsza płyta wręcz mnie drażniła, a jak jest z „L.M.S.”? Zaskakująco (jak na 3/10 poziomu oczekiwania) dobrze. Podobno płyta ta niezbyt różni się od swojego poprzednika. Nie potwierdzę, nie zaprzeczę. Powiem natomiast, że jest to dobry materiał do wyluzowania się. Dobre bity, dobre zwrotki Mesa (i Ero). Numer nawija w sumie tak samo jak zawsze, czyli (chciało by się powiedzieć “zawsze spoko”) - na swoim poziomie.
5. Rudy MRW – Bezsenność (Vision Music)

No proszę. Łudego, z reguły hejtowałem. Najpierw śmigał non stop na Vivie w „Platynowym sombrero”, potem wydał chujową płytę u Żuroma, aż wreszcie zniknął. W 2008 wrócił i już epka „Uniwersytet życia” zwiastowała progres. Do wydania „Bezsenności” zaliczał dobre występy gościnne (np. u Pyskatego czy Łysonżiego) i po prostu nie mogło być inaczej. Drugie solo okazało się zjadliwe. Usłyszymy tutaj nowego Rudego, z poprawioną dykcją i dobrym tekstami, z którymi niektórzy na pewno będą się utożsamiać. Duży minus za kradzież bitu Truskawy
4. VA – Poeci (Warner Music Poland)

Dobry pomysł, dobre wykonanie, dobre bity. Tylko wyróżnienie z prostych dwóch powodów – po pierwsze: nie ma Mesa!, po drugie: nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Magiera i L.A. mogli zachować te bity na inny projekt, z autorskimi już tekstami.
3. Borixon/Kajman/PRW.RS – Semtex (Fonografika)

Produkcja, która gdyby tylko przedostała się do mediów, mogłaby namieszać. „Semtex” zdecydowanie ma hitowy potencjał, to taka typowa kopia mainstreamowych produkcji zza Oceanu. Coś jak nowy Onar, tylko tutaj efekt jest przyzwoity. Trochę za dużo śpiewu PRW.RS’a, Borys na swoim poziomie, a i Kajmana na reszcie rozumiem.
2. Łysonżi – Dżonson (Aloha Entertainment)

Cóż za ironia – Łysonżi jest najsłabszym elementem swojej płyty. Jego wkurwiający głos i maniera powtarzania wyrazów może denerwować. Na szczęście członek SzSz znalazł na to dobry sposób – na swój album pozapraszał mnóstwo gości, którzy uczynili z „Dżonsona” ciekawą pozycję. Na albumie znajdziemy dobre linijki od Mesa, Wdowy, VNM’a, Weny, Jeżozwierza czy Smarka. Przymrużając oko na fakt, że wszyscy zjedli Łysego swoimi wersami, z „Dżonsona” udało się stworzyć równą produkcję, która nawet często gościła w moich głośnikach.
1. Bleiz - Grill-Funk (Grill Funk Records)

Jaki jest Bleiz, każdy słyszy. Głos bardzo dobry, ale warsztat trochę kuleje. Dlatego też, Antoś na „Grill-Funku” odgrywa drugie skrzypce. Smutną prawdą jest fakt, iż podobnie, jak u Łysonżiego, zjadł go każdy z gości (oczywiście Mes rozkurwił po całości). A bity… mmm… jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w tym roku. Naprawdę. Świetne podkłady Etena. Dzięki nim już w styczniu w moim pokoju świeciło upalne słońce.
Dodam jeszcze, że zastanawiałem się, czy aby nie dodać tutaj RR Brygady czy Człowienia, ponieważ ich płyty też by się tutaj nadawały, ale w końcu 10 nie jest gumowa. Jutro zapraszam na notowanie najgorszych płyt 2009 roku.
29 grudnia 2009 o 20:33
na marginesie - album bleiza ukazal sie 7 stycznia tego roku. takze nie sugerujcie sie bledna data w rls 211.
29 grudnia 2009 o 20:43
Chujowy ranking
Żeś mnie zszokował Ortegą…
Łysonżi wack, usunąłem płyte z dysku po drugim przesłuchaniu.
Rudego raz przesłuchałem dopiero, wezme się za niego( kiedyś).
29 grudnia 2009 o 20:52
ranking dobry, bo subiektywny
29 grudnia 2009 o 20:59
dobry ranking, bo mnie tam nie ma
29 grudnia 2009 o 20:59
człowień powinien być. chociażby za styl wydania nielegala…
29 grudnia 2009 o 21:27
Brakuję Słonia, chyba, że masz dla niego jakieś specjalne miejsce
Moim skromnym zdaniem rozjebał tegoroczną Poznańską scenę “Chorymi Melodiami”, ale jak już wspomniałem to tylko moje osobiste i skromne zdanie
29 grudnia 2009 o 21:45
nie zesraj sie tak bo co zdanie o MESIE
29 grudnia 2009 o 21:50
tylko nie mow mi, ze do tej pory nie wyczules prowokacji z mojej strony.
29 grudnia 2009 o 22:03
Ranking mnie rozczarował. Brakuje mi tu takich płyt jak:
Ramona 23 - Uliczny Flowklor
Słoń - Chore melodie
Moim zdaniem Borixon/Kajman/PRW.RS – Semtex powinno być ciut niżej w rankingu natomiast Tomiko – Świadomość wyżej. Reszta płyt wywołała u mnie mieszane uczucia. Tak jak napisałem wyżej brakuje Słonia i RY 23.
29 grudnia 2009 o 22:07
wszystko w swoim czasie.
29 grudnia 2009 o 22:30
łysonżi coś nisko oceniony ; >
29 grudnia 2009 o 22:40
Mes jest najlepszym polskim raperem. Potwierdzone info.
29 grudnia 2009 o 23:27
Jeżeli chodzi o płytę “Poeci” i kawałek Mesa - Był zaproszony i Piotrek nawet nagrał na niego kawałek! Ale nagrał wiersz jakieś poety z USA i to zaprzeczało idei albumu i dlatego nie ma go na płycie. Skąd wiem? Powiedział mi osobiście na imprezie Andrzejkowej
29 grudnia 2009 o 23:31
przez kogo?
30 grudnia 2009 o 0:37
Przeze mnie.
30 grudnia 2009 o 1:05
bartkos idź w kącie trzepać prącie
każdy wie, że najlepszy jest TRUSKAWA - nie przejmował się tym, że Łudy ełMeŁWu, co sprzedawał swoje pŁełordery, zajebał mu bit, bo nie będzie się dissował z marnymi śpiewakami co się sprzedali za dwa złote i promował ich tylko poszedł sobie najlepsze dupeczki ruchać full razy
30 grudnia 2009 o 16:05
bartkos idź w kącie trzepać prącie
30 grudnia 2009 o 17:09
30 grudnia 2009 o 19:19
Rudy MRW jest tak chujowy że na liście najgorszych płyt powinien się znaleźć.
Trafiają mu się tak banalne linijki, próbuje moralizować, a dykcja genialna…
Straciłem tylko czas przez ciebie KURWA!
30 grudnia 2009 o 19:28
nie prawda
30 grudnia 2009 o 19:30
TIREX dla mnie jestes kompletnym idiotą. W pierwszym jak i w drógim podsumowaniu niezgadzam sie z tobą kompletnie. Gdybyś interesował sie rapem to kupowalbys plyty, a nie sciagal z huj wie jakiej strony i pierdolił smuty na temat plyt, o ktorych tak naprawde gowno wiesz. Twoje opinie zostaw dla siebie, a nie rozpowszechniac takie gowno warte “podsumowania”
30 grudnia 2009 o 20:20
haha, zeby do czlowieka, ktory w domu ma ponad 300 oryginalow wyjezdzac z takimi tekstami, nie ma innej opcji - trzeba miec 16 lat*. no i oczywiscie, kazdy kto ma inne zdanie od twojego, jest w twoich oczach idiota, nie?
gratuluje.
* zeby bylo jasne - sajan93[at]interia.pl
30 grudnia 2009 o 23:02
* zeby bylo jasne - sajan93[at]interia.pl
BEKA
3 stycznia 2010 o 19:56
Co mi się podoba w tych rankingach, to to, że przy co poniektórych płytach potrafisz utwierdzić w przekonaniu, że człowiek wcale niewiele stracił, że ich nie zna. Może bardziej byłoby to adekwatne przy rankingu ‘rozczarowania’, do którego zaraz dojdę ;p Co do tego rankingu, średnio znoszę Tomiko, Borixona, a Kajmana to już w ogóle. Łysonżiego nawet nie ściągałem, (podobnie jak Soboty), parę razy słyszałem pojedyncze kawałki i wystarczy. “Poeci” fajny projekt, choć kilka kawałków chybionych. Przyznam że Rudy i Vixen dopiero czekają na odsłuch, choć po kilku występach gościnnych spodziewam się solidnych płytek (podkreślam, solidnych) a po tym co przeczytałem upewniłem się jeszcze bardziej. Pozycji 1. i 10. nie znam ni ch**, ale to nic, prawda??
Natomiast Numer jak dla mnie baardzo słaba płyta.