Kategoria ‘Ranking’

1
stycznia

Co nam przyniesie 2012?

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Ojej. Niestety, ale nie wrobiłem się z corocznym rankingiem zapowiedzi na dany rok, więc dostaniecie wersję short. Lista i data wydania, bez mojego krótkiego komentarza do każdego albumu i poziomu oczekiwania.

Styczeń:

Pesante - Szablon (Premiera: 14 stycznia)

Afro Kolektyw – Piosenki po polsku (Premiera: 20 stycznia)

Arbak - Rewolucja (Premiera: styczeń)

Bonus RPK - Artysta kombinator (Premiera: styczeń)

Endefis - Taki będę (Premiera: styczeń)

HZOP - Drogowskazy życia (Premiera: styczeń)

Renesens - Progres (Premiera: styczeń)

Śliwa - Pełen etat (Premiera: styczeń)

Luty:

DKA - Czarny album (Premiera: 2 lutego)

19SWC - Dziewiętnaście stopni w cieniu (Premiera: 4 lutego)

Pono - Wizjoner (Premiera: 8 lutego)

Jan Wyga – Wyga.co (Premiera: 11 lutego)

Pezet - Radio Pezet (Premiera: 21 lutego)

Buczer - 2 oblicza (Premiera: 24 lutego)

Franek - ProForma (Premiera: luty)

HDS - Odbicie codzienności (Premiera: luty)

Laikike1/Młodzik - Milczmen Screamdustry (Premiera: luty)

Lukasyno - Czas Vendetty (Premiera: luty)

ParExcellence - Każdy z nas (Premiera: luty)

Pih - Dowód rzeczowy nr 2: Zgubione & znalezione (Premiera: luty)

Ry23 - Magiczne pióro (Premiera: luty)

VA - Prosto Mixtape Kebs (Premiera: luty)

VNM - Etenszyn: Drimz Kamyn Tru (Premiera: luty)

Zjednoczony Ursynów - Królestwo Polskie - Epizod 2 (Premiera: luty)

Marzec

Hudy HZD - Historie z dna (Premiera: 10 marca)

Tabasko - TBA (Premiera: 27 marca)

Familia HP – Misja (Premiera: marzec)

Pokahontaz - Re-kontakt (Premiera: marzec)

WSRH - Szkoła wyrzutków (Premiera: marzec)

Kwiecień

Bezczel/Kobra - 0,7 na dwóch (Premiera: kwiecień)

Borixon - Rap Not Dead (Premiera: kwiecień)

Grubson/BRK - GrubyBrzuch (Premiera: kwiecień)

Hemp Gru - Braterstwo (Premiera: kwiecień)

HST - TBA (Premiera: kwiecień)

Miuosh - Prosto przed siebie (Premiera: kwiecień)

Okoliczny Element - Kosze zerwane (Premiera: kwiecień)

Maj

Liroy - Nie dla dzieci (Premiera: maj)

Pokój Z Widokiem Na Wojnę - TBA (Premiera: maj)

Czerwiec

Parzel/Siwers – TBA (Premiera: czerwiec)

Slums Attack - Całkiem nowe oblicze 2 (Premiera: czerwiec)

Październik

Jeru The Damaja/Peja/O.S.T.R./DJ Decks – TBA (Premiera: październik)

Paluch – TBA (Premiera: październik)

Listopad

Pih - Dowód rzeczowy nr 3 (Premiera: listopad)

Grudzień

SumaStyli - Exegi Monumentum (Premiera: grudnień)

Stereofonia - TBA (Premiera: grudzień)

2012:

4P & Wonz – TBA (Premiera: 2012)

52 Dębiec - T.R.I.P. 2 (Premiera: 2012)

Afront - ADHD (Premiera: 2012)

Ascetoholix – TBA (Premiera: 2012)

Bakflip - TBA (Premiera: 2012)

Bastek - Nr 1 (Premiera: 2012)

Bez Cenzury - TBA (Premiera: 2012)

Bleiz - Grill-Funk 1 i 1/2 (Premiera: 2012)

Bob One - Twój ruch (Premiera: 2012)

Bosski Roman - Krak 4 (Premiera: 2012)

Boxi - Domowe nagrania (Premiera: 2012)

Bubel - Fiflak (Premiera: 2012)

Buszu - EP (Premiera: 2012)

Buszu - TBA (Premiera: 2012)

Chada - TBA (Premiera: 2012)

Chada i Pih - O nas dla was 2 (Premiera: 2012)

Chada/Diox - TBA (Premiera: 2012)

Cira & Hukos - TBA (Premiera: 2012)

Cycki i Krew - TBA (Premiera: 2012)

Czarny - Furiat (Premiera: 2012)

Człowień - TBA (Premiera: 2012)

Dixon37 - OZNZ - Od zawsze, na zawsze (Premiera: 2012)

DJ 600v - Płyta producencka (Premiera: 2012)

DJ Macu - Jaram się vol. 2 (Premiera: 2012)

DJ Tuniziano/Tede/Numer Raz - Arapski Deszcz (Premiera: 2012)

DJ.B/Szczur - TBA (Premiera: 2012)

Donatan - Równonoc (Premiera: 2012)

DonGuralEsko & Matheo – TBA (Premiera: 2012)

Eldo - TBA (Premiera: 2012)

Emazet/Procent - TBA (Premiera: 2012)

Ero - TBA (Premiera: 2012)

Fabuła - Mixtape (Premiera: 2012)

Firma – TBA (Premiera: 2012)

Flint/SoulPete - Warszawskie ZOO (Premiera: 2012)

Hukos - Knajpa upadłych morderców (Premiera: 2012)

Intoksynator - Zaginiony w akcji (Premiera: 2012)

Jarecki & BRK – TBA (Premiera: 2012)

Kas Solo (Afront) – TBA (Premiera: 2012)

Karwan – Fabryka snów (Premiera: 2012)

Małolat - TBA (Premiera: 2012)

Marian Wielkopolski - Kozak On Prozak (Premiera: 2012)

Massey - Rapem OdDYCHAm (Premiera: 2012)

Mor W.A. - TBA (Premiera: 2012)

PTP - TBA (Premiera: 2012)

Proximite – TBA (Premiera: 2012)

Prys/Święty - TBA (Premiera: 2012)

PWRD - niePoWtaRzalny skłaD (Premiera: 2012)

Pyskaty – TBA (Premiera: 2012)

Quiz - TBA (Premiera: 2012)

Raca / DonDe - Konsument ludzkich sumień (Premiera: 2012)

Red - Balkan Boy (Premiera: 2012)

RR Brygada - Rarytas (Premiera: 2012)

Rudy MRW & Młodziak - Blask ulic (Premiera: 2012)

Rychu Peja SoLUfka - Książę (Premiera: 2012)

Sitek – TBA (Premiera: 2012)

Siwert – TBA (Premiera: 2012)

Sokół & Marysia Starosta - TBA (Premiera: 2012)

Spółdzielnia – TBA (Premiera: 2012)

Szybki Szmal – TBA (Premiera: 2012)

Tede - Droga do odkupienia (Premiera: 2012)

Temate - Tematycznie (Premiera: 2012)

THS Klika - Dla dzielnic muzyka (Premiera: 2012)

Trzeci Wymiar – TBA (Premiera: 2012)

VA - Grill-Tapes (Premiera: 2012)

WhiteHouse - Kodex IV: Apelacja (Premiera: 2012)

Wini/Matheo - TBA (Premiera: 2012)

Wojtas - TBA (Premiera: 2012)

WuWunio - Baunserfaust (Premiera: 2012)

Zip Skład - TBA (Premiera: 2012)

To na tyle. Miejmy nadzieję, że 2012 będzie lepszy od swojego poprzednika.

31
grudnia

Podsumowania 2011: Najlepsze płyty (TOP 14)

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

31 grudnia, ostatni dzień roku, więc pora na ostatnie podsumowanie, te najbardziej oczekiwane. Myślę, że osoby, które śledzą bloga, moje wypowiedzi i mojego Lasta - nie będą zdziwione. Zapoznajcie się z listą 14 płyt, które były - moim zdaniem - najlepsze w 2011 roku.

14. Pokój Z Widokiem Na Wojnę - Droga wojownika (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 21.11.2011)

Nie chcę się powtarzać, bo opisywałem ten album w ‘Nabytkach płytowych’ (1)… Jurasowi (bo to tak naprawdę jego solo), udało się nagrać lepszy album od zeszłorocznego, który – jak wiadomo – zawiódł mnie. Treściwy krążek, autentyczne, uliczne historie, porządne bity. Na takiego Jurasa czekałem.

13. Hades - Nowe dobro to zło (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 17.10.2011)

Od zawsze Hades był lepszy od Dioxa. Jeszcze bardziej udowodnił to swoją solówką. Brudny, ciężki klimat, jakiś pomysł – to jest to, w przeciwieństwie do Dioxa i jego „Logiki gry”. Płyta „Nowe dobro to zło” trochę przypomina mi DwaZera – podobny przejarany klimat. Na początku może zrazić duża ilość kawałków, ale to tylko pozór. Całość wchodzi bardzo dobrze i idealne wpasowała się w porę roku. Propsy, Hades.

12. Kajman - K2 (Step Records/Jazz Sound, 28.10.2011)

Największe, pozytywne zaskoczenie tego roku. Fakt faktem, poprzednie, legalne dokonania Kajmana był ok, podobały mi się, ale po „K2” nigdy nie spodziewałbym się aż takiego jebnięcia. Przede wszystkim, bardzo solidne bity – aż trudno znaleźć jakiś, który można by określić mianem ‘słabego’ – lepsza dykcja i flow gospodarza, umiejętnie dobrani goście, a do tego przekrojowość. Znajdziemy tutaj różne style, przez co całą płytę łyka się na raz i jeszcze w głowie zostanie parę fajnych aspektów. Naprawdę polecam.

11. DonGuralEsko - Zaklinacz deszczu (Szpadyzor Records/Fonografika, 26.11.2011)

Nie chcę się powtarzać, bo opisywałem ten album w ‘Nabytkach płytowych’ (2)… „Zaklinacz deszczu” jest na pewno lepszy od poprzedniego solo Gurala. Kozackie bity, durne i bekowe, ale bujające teksty Gurala. To jest to, czego od niego oczekuje. Idealna płyta na imprezę i nie tylko.

10. Chada – WGW (Step Records/Jazz Sound, 27.05.2011)

Zdziwieni? W końcu w 2009 roku, przy okazji wydania „Procederu” pisałem, że uliczny rap w wykonaniu Chady jest jak najbardziej ok. Po dwóch latach od debiutu, Syn Bogdana powrócił z nową, bardziej dopracowaną płytą „WGW”. Po pierwsze, słychać tutaj progres, ale to było nieuniknione. Wszak pierwsza płyta była nagrywana w 2007 i 2008 roku. Tomasz postarał się i wybrał bardziej oryginalne bity, które nie zlewają się ze sobą, jak miało to miejsce ostatnio. Tekstowo jest… na jego poziomie. Dużo kurew, osiedlowo-gangsterskich opowieści, czy kryminalnych wątków – taki standard, z dodatkiem populizmu, ale przynajmniej brzmi to autentycznie. W pamięć zapadają wersy o propsowaniu złodziejstwa, niedoszłym samobójstwie czy stosunkach rodzinnych – niewątpliwie ciekawe smaczki, których na co dzień raczej nie uświadczymy w polskim rapie. Nie sposób wspomnieć o żenujących zagraniach Stepu – długopisy, kubeczki, zapalniczki – nigga please, no i te burackie wersy w stronę niejakiego Donia… To tylko udowadnia, że z Chady jest prosty chłop – takie też są jego nagrywki, jednak przypadły mi one do gustu. Zastanawiającą kwestią jest też ogromny fejm. Kto dwa lata temu kojarzył Chadę? Głównie starsi słuchacze, a teraz każdy gimb lata w jego koszulkach, bluzach, spodniach, czapkach i zobaczycie, że zgarnie złoto. Zobaczycie…

9. Parias – Parias (Fonografika, 28.04.2011)

Wbrew większości opinii, uważam, że jest to dobra płyta. Nie wiem, czego się niektórzy spodziewali. Wiadomo, że Eldo i Pelson nie są wirtuozami flow, jedynie Włodi coś potrafi – co prawdą, czasem kaleczą bity, które oczywiście są najlepszym punktem albumu, ale w ogólnym rozrachunku „Parias” wypada pozytywnie. Trochę beka z wkręcania sobie ideologii anty-establishmentowej, ale przynajmniej jest to jakiś pomysł na swój rap. Czwórka z plusem.

8. Pih - Dowód rzeczowy nr 2 (Step Records/Jazz Sound, 09.12.2011)

Nie chcę się powtarzać, bo opisywałem ten album w ‘Nabytkach płytowych’ (3), oczywiście wielki chuj w serce ludziom ze Stepu (wiadomo, za co). Nie mniej, Pih nagrał niezłą płytę, nie wystrzegł się powtarzania schematów, nie zaprezentował niczego nowego, ale mimo wszystko, brzmi to porządnie, i co najważniejsze, udało mu się uciec z pułapki „Kwiatów zła”, którą kontynuował jeszcze na „DR1” – mianowicie z takiego smutnego stylu kawałków, robionych na  jedno kopyto.

7. Slums Attack – Reedukacja (Fonografika, 05.03.2011)

Długo czekałem na kolejny, wspólny album Peji i Decksa – w marcu w końcu się doczekałem. Na początek, bardzo zdziwiły mnie liczne odniesienie do ruchanka („Dura Sex”, „Nietakt”), nie sposób też uświadczyć nawiązania do beefu z Tede (są zupełnie zbędne), czy wspominanie o koncercie w Zielonej Górze. Przez te elementu „Reedukacja” przypomina mi trochę „Najlepszą obroną jest atak”. Rysiek stara się prostować swoje wcześniejsze sprawy i jeszcze zdobywa za to platynę… Porządna płyta, na dobrych bitach.

6. Sobota - Gorączka sobotniej nocy (StoproRap/Fonografika, 08.10.2011)

Nie chcę się powtarzać, bo opisywałem ten album w ‘Nabytkach płytowych’ (4), ale, pokrótce: solidny, bangerowy album w stylu Soboty. Czy lepszy od debiutu? To się okaże, jednak osoby zajarane „Sobotażem” na pewno będą usatysfakcjonowane kolejnymi kawałkami o ćpaniu, chlaniu i ruchaniu. Ja propsuję.

5. Zeus - Zeus, jak mogłeś? (Embryo/Fonografika, 09.04.2011)

No proszę, Zeus. Nigdy nie pomyślałbym, że umieszczę go w rankingu, ale wiecie. Zrobił bardzo duży progres, nagrał bardzo świeżą i oryginalną płytę, to chłopakowi się należy. Pomijając już chujowy sposób promocji i homoseksualne akcenty, Zeusowi udało się nagrać coś, co w polskim rapie można uznać za ŚWIEŻE (w tym roku udało się to właśnie jemu, no i Królowi). Ciekawe i odbiegające od kanonu bity w wykonaniu Marka Dulewicza, melodyjność i dobre patenty na kawałki i porządna technika – taki jest właśnie album „Zeus, jak mogłeś?”. Zaskakująco dobry i w pełni zasłużył sobie na moje uznanie, HE HE.

4. Sokół & Marysia Starosta - Czysta brudna prawda (Prosto/F.K. Olesiejuk, 13.05.2011)

To tak naprawdę pierwsza płyta Sokoła od 2005 roku ;) Początkowo nie wierzyłem w to, że album duetu Sokół i Marysia Starosta w ogóle się ukaże. Zapowiedzi były lakoniczne typu, że coś tam powstaje, może wyjdzie… Na szczęście nabrały one kształtów na początku tego roku. W pierwszej połowie maja otrzymaliśmy „Czystą brudną prawdę”. Krążek jest – przede wszystkim – bardzo dobrze wyprodukowany, można powiedzieć, europejski poziom, no, ale Sokół nigdy nie oszczędzał na bity zza granicy. Co do formy gospodarza, myślę, że nie ma na co narzekać. Sokół obrał tutaj rolę wszechwiedzącego narratora, któremu niestety czasem zdarza się pierdolić frazesy nudne na tyle, że aż trzeba je pomijać. Postać Marysi pozytywnie zaskoczyła. Po wywiadach widać, że nie należy ona do osób specjalnie bystrych, więc to dobrze, że główną pieczę nad zamysłem całej płyty sprawował Wojtek, który umiejętnie ograniczył jej rolę tak, aby projekt nie przypominał płyty Liber & Sylwia Grzeszczak, HE HE. Jak widać, „Czysta brudna prawda” przypadła do gustu nie tylko mi, bowiem zdążyła już pokryć się złotem, nic dziwnego. Dissy na Jędkera, umiejętne zagrania marketingowe, propaganda Sokoła kreującego się na osobę, która wszystko robi po swojemu, nie zważając na ewentualny zarobek, taaa, ale widocznie ktoś to łyka. Spoko – ktoś kiedyś powiedział, że obojętnie, co by Sokół nagrał, i tak swoimi tłumaczeniami sprawi, że ktoś się tym zajara. Po części się zgadzam i ostatni raz odbiegając od tematów stricte muzycznych, odradzam Wam czytanie facebookowych wpisów na profilu duetu – tylko się zrazicie.

3. VNM - De Nekst Best (Prosto/F.K. Olesiejuk, 17.01.2011)

Zaliczam się do grona słuchaczy, którzy są z VNM’em od wielu lat i miałem przyjemność obserwować rozwój jego kariery. Na pierwszy, oficjalny album czekałem bardzo i właściwie się nie zawiodłem. Może płyta jest trochę nierówna, ale, w końcu, sam zainteresowany mówił, że chciał stworzyć materiał wszechstronny, żeby na legalu zaprezentować się z każdej strony. Myślę, że mu się udało. Nie wiem, jak nowi słuchacze odbiorą Venoma, rozpoczynając przygodę z jego rapem od albumu „De nekst best” ACZYKOLWIEK (pozdro, Pih!), ja, jako wieloletni słuchacz rapera z Elbląga czuje się usatysfakcjonowany i pomimo paru niedociągnięć, pierwszy legal VNM’a często gościł w moich głośnikach.

2. Fokus – Prewersje (Fana/Fonografika, 05.02.2011)

O kurwa. Sam bym się nigdy nie spodziewał, że jakakolwiek płyta Fokusa znajdzie się w moich notowaniach aż tak wysoko. Ale cóż poradzić – Smok widocznie przejął się negatywnymi opiniami na temat swojej poprzedniej solówki, spiął poślady i nagrał, wydawać by się mogło – krótki, ale treściwy materiał. Oczywiście beka wszystkich tych, którzy sprawdzali wszystkie wydawane single przed premierę (z 5 ich było). Prawdziwa elita sprawdziła tylko świetny „Lament”, czekała na całość – i dzień przed premierą zakupiła album, delektując się premierowym materiałem. I cóż więcej mogę powiedzieć? Nie ma się tutaj za bardzo do czego przyczepić, bo albumu słucham bez skipów, choć powiem, że wyjebałbym marnego śpiewaka, niejakiego Losza Vera, no i Gutka też, ale da się przeżyć. Pomijając chujową okładkę, nigdy nie wybaczę Fokusowi zniszczenia kawałka „Lament”. I na chuj tam skrecze i cuty? Na szczęście po necie lata wersja pierwotna, co nie zmienia faktu, ze „Prewersje” oceniam na piątkę z plusem.

1. Ten Typ Mes - Kandydaci na szaleńców (Alkopoligamia/Fonografika, 16.04.2011)

Ktoś jest zdziwiony? Nie sposób nie umieścić Króla na pierwszym miejscu, skoro wyprzedza on polski rap. Podobnie, jak w poprzednich dokonaniach solowych, Mes znacznie eksperymentuje, śpiewa. Dostajemy przekrój różnych styli podanych w bardzo świeży sposób, patrząc – oczywiście - przez pryzmat polskiego podwórka. Tekstowo jest raczej tak, jak każdy mógł się spodziewać. Jest o chlaniu, jest pogarda dla wciskania innym swoich ideologii (równocześnie robiąc to samemu), kolejny raz Mes rozlicza się z ojcem – z płyty na płytę widać, że jednak bardzo mocno wpłynęło to na jego osobowość, coś tam o ruchanku też się trafi, no ale, to standard. Słuchając jego solówek zawszę w 0,01% żałuję, że Mes nie potrafi nagrać kozackiej, stricte rapowej płyty, coś w stylu swoich featurnigów, coś co trafiłoby do szerszego grona odbiorców trafiłby on w końcu do absolutnego mainstreamu polskiego rapu. Obecnie mam wrażenie, że jest trochę pomijany – główne przez eksperymenty zawierane na swoich albumach jest uznawany (przez niektóre osoby, w tym kilku moich znajomych) za dziwaka i, ze „to nie jest kurwa rap”. Cóż – rap, nie rap, niewątpliwie „Kandydaci na szaleńców” to absolutny faworyt w roku 2011 roku. Nie sposób też zaobserwować jako-takiego rozwoju Mesa – z płyty na płytę staje się on coraz bardziej zmanierowany, jednak cóż poradzić – taki obrał sobie wizerunek artystyczny, niezbyt mi to odpowiada, ale dopóki będę się zgadzał z jego poglądami, zawsze Króla uświadczycie na pierwszym miejscu.

I takim sposobem doszliśmy do końca podsumowań. Kolejne dokładnie za rok.

30
grudnia

Podsumowania 2011: Najgorsze płyty (TOP 10)

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Trzeci tegoroczny raking był dla mnie tak samo trudny jak rok temu, dwa lata temu i trzy lata temu. Wybrać najgorsze płyty roku jest o tyle trudno, że trzeba je wszystkie ściągnąć i przesłuchać, a potem jeszcze posortować, która była chujowsza od poprzedniej. Nie lada wyzwanie, ale jak zawsze dałem radę, wyjątkowo oszczędzając Buczera, Rene, jakiegoś kurwa Mrokasa, czy Firmę, bo tych płyt nawet nie sprawdzałem, z wyjątkiem Firmy, ale nie w całości. Dobra, sprawdźcie zatem ranking 10 najgorszych płyt A.D. 2011.

10. Krzyhu - Zeszyt outsidera (My Music/EMI Music Poland, 04.11.2011)

Nawet nie przesłuchałem tej płyty w całości, ale myślę, że warto umieścić ją w tym rankingu. Dlaczego? A bo Krzyhu NWS Zdradzony Przez Ojca jest bardzo ciekawą postacią. Powiedźcie mi – jak to jest… Jest wackiem, zero skillsów, a wydaje już drugi legal. Ba, z Fonografiki przeszedł do My Music, które stało się częścią międzynarodowego koncernu EMI Music i w dodatku ma featy Pezeta, Kajmana, czy nawet kurwa jakiegoś Bednarka, który przecież jest postacią fejmową… Nie do wiary.

9. Dono - Daj mi wiarę (Fonografika, 11.06.2011)

Kto to? Aaa, to ten, który zaprosił króla Mesa, Piha i Peję, żeby nawinęli mu refren? Beka w chuj.

8. Kritaczi - Jeden z nas (Hawajski Bas/F.K. Olesiejuk, 13.06.2011)

Kto to w ogóle kurwa jest? Kolejna osoba, która chyba sprzedała w tym roku 50 sztuk, w dodatku na legalu. Sprawdziłem 3 kawałki, płytę widziałem wielokrotnie w sklepie i zastanawiam się, co myśli sobie niejaki Kritaczi w ogóle nagrywając i jeszcze wydając taki szajs. Ja rozumiem, każdy może sobie rapować, ale weź lepiej nagraj płytę (jeśli musisz), wypal z 10 sztuk na CDR i rozdaj ją ziomkom na osiedlu – oni na pewno spropsują.

7. Gandzior - Gorące wersy płoną (RPS Ent./Fonografika, 19.06.2011)

Poziom podłogi – zastanawiam się, po co ja w ogóle to ściągałem? Gandzior, rapowo jest na poziomie 1996 roku, gdy to większość, dziś topowych raperów, nagrywało swoje demo u ziomka w piwnicy. I kto by pomyślał, że taki syf ukaże się w 2011 roku na legalu… Wstyd i hańba. Współczuję, jeśli ktokolwiek z Was się tym jara.

6. Joteste - Ulice w ogniu (Fandango Records/Fonografika, 19.03.2011)

Beka z tej płyty. Przede wszystkim, kim do chuja jest jakiś Joteste? Ściągnałem przez przypadek, potem dowiedziałem się, ze to jakiś ziomek Zeusa… zaraz, zaraz. Zeusa? Przecież ten typ brzmi jak swój koleżka, a to przecież żenada był kserobojem swojego kolegi, więc ode mnie, dla kseroboja, czułe wypierdalaj.

5. Fu - De facto (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 13.06.2011)

Mój komentarz do płyty Fu jest w zasadzie taki sam, jak do Onara i Wigora. Fusznik też najwyraźniej nie ma już pomysły na płyty. Jego kariera powinna zakończyć się na płycie „Krew i dusza”, bo to był jego ostatni dobry materiał, potem było już tylko gorzej, ale apogeum chujowości przypadło dopiero na czerwiec 2011. Podejść do „De facto” miałem dwa, i podobnie jak z większością płyt w tym zestawieniu, ziewałem i powstrzymywałem się od skipowania. Ale już nie bądźmy tacy surowi – na płycie jest jeden kozacki track „Takie życie, ziomuś”, gdzie Hades ewidentnie zjadł gospodarza. Panu już dziękujemy.

4. Hemp Gru – Jedność (Hemp Rec./Fonografika, 16.04.2011)

O Hemp Gru można dużo powiedzieć. Pierwsza płyta – dobra, jedyna dobra w ich dorobku. Druga? W zasadzie to gorsza wersja debiutu, ale chociaż były tam jakieś fajne bity, ale „Jedność”, czyli pierwsza część trylogii to naprawdę kaszana. Wszystkie kawałki bez jakiegokolwiek polotu, zero pomysłów, wszystko to już było, w dodatku w lepszym wydaniu.

3. Onar - Dorosłem do rapu (Step Records/Jazz Sound, 18.11.2011)

Bardzo lubiłem Onara, do czasu płyty „Pod prąd”, czyli najlepszego albumu w jego karierze. W 2009 wydał album-niewypał w bardziej southowym stylu. Po dwóch latach, kolega Pezeta powraca z nową płytą i… można tutaj zadać pytanie: po co? Na „Dorosłem do rapu” nie znajdziemy nic interesującego, świeżego czy tym bardziej, porywającego. Sam Onar chyba już nie wie, kim ma być. Z bausem mu nie wyszło, więc stał się ulicznikiem, następnie zmierzył się z zadaniem bycia polskim Rick Rossem, ale również była klapa. Teraz, w myśl panującej mody (pisałem o tym przy okazji płyty Miuosha), członek Płomienia 81 wraca nagrywając płytę na samplowanych bitach, z oprawą dj-ską i oczywiście z tekstami „z przekazem”. Beka z Ciebie Onar. Widać, że małżeństwo Ci nie służy (3) i przy okazji, nagrałeś najgorszą płytę w swojej karierze. Nie dorosłeś do rapu.

2. O.S.T.R. - Jazz, dwa, trzy (Asfalt Records/EMI Music Poland, 22.02.2011)

Jest to bezapelacyjnie najsłabsza płyta Ostrego. Do poprzednich można było się przyczepić, że męczy, że skrzeczy, że nudzi, ale parę kozackich wałków się zawsze znajdzie. Tymczasem, „Jazz, dwa, trzy” to nuda to potęgi n-tej. Pierwszy odsłuch płyty minął jak 5 minut – „O, to już koniec? Przecież nie zapamiętałem ani jednego kawałka”, pomyślałem. Kolejne przesłuchania tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że niestety Ostry naprawdę się wypalił, a udowodnił to nagrywając nudną jak flaki z olejem płytę. Co do bonus CD i tej gry. Może pomysł i fajny, ale dla młodszych słuchaczy, bo ja nie znałem odpowiedzi na jedno pytanie, ale zadania typu posmarowania gęby dżemem – [*]. I pomyśleć, że taka płyta osiągnęła status złotej…

1. Wigor/Trojak – Synteza (Fonografika, 28.05.2011)

Naprawdę – tego nie da się słuchać. Jakoś w marcu wyszedł singiel „Rdzenny warszawiak” – przesłuchałem raz, ziewając w międzyczasie, no ale dobra, tysięczny kawałek o warszawie, ale wytrzymać można. Pod koniec maja ukazała się płyta – ściągnałem, bo przecież Mor W.A. dobra marka, Juras/Wigor – jeszcze lepsza, ale album leżał, leżał i czekał. Pamiętam, to był chyba czerwiec, było kurewsko gorąco i na YouTube oglądałem chyba drugi teledysk „Czysta forma”. Kurwa mać, nie oglądnałem do końca, bo było to tak wtórne, tak nudne, że nawet nie wycisnąłbym przy tym klocka. Ile można pierdolić o powrocie do korzeni, miłości do rapu i jeszcze biegać, kurwa, z winylami i padami od MPC przed kamerą? Błazenada. Potem jakoś zmusiłem się do przesłuchania płyty i od razu wyjebałem ją z dysku. Nie wiem, naprawdę, po co taki Wigor w ogóle wracał – przecież ona nie ma zupełnie NIC ciekawego do powiedzenia.

A jutro to, na co wszyscy czekają. Lista najlepszych płyt 2011 roku. Postaram się ją opublikować zanim wyjdziecie na Sylwestra, bez obaw.

29
grudnia

Podsumowania 2011: Wyróżnienia (TOP 10)

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Drugi dzień podsumowań roku przyniósł zestawienie dziesięciu płyt wyróżnionych. Znajdziecie tutaj, w zasadzie, dobre płyty, jednak nie na tyle dobre, aby mogły znaleźć się w rankingu najlepszych.

10. Paluch - Syntetyczna mafia (B.O.R. Records/Fonografika, 01.10.2011)

Lubię Palucha, ale w tym roku wydał on trochę gorszą płytę od swojego poprzednika, o najlepszym w jego dorobku „Pewniaku” już nie wspominając. Myślę, że po prostu za dużo wydaje. Ledwo, co wyda solo, a już zapowiada następne. No cóż, nie najlepszym wyborem było powierzenie produkcji całej płyty Julasowi, który ma nieco inny, bardziej wiksiarski styl bitów, niż te, które mogliśmy usłyszeć na poprzednich solowych dokonaniach ex-członka Aifam. Mowa tu np. o takich kawałkach jak „Pan życia”, które balansują na granicy chujowości. Skupmy się jednak na plusach. „Syntetyczna mafia” jest w sumie podobna do płyty Gurala. Można ją puścić na melanżu (na takim z białymi rękawiczkami pewnie też), zbytnio nie wsłuchiwać się w teksty i po prostu się bujać. Oczywiście tego porównania nie należy rozumieć dosłownie, jednak pewna analogia jest. Podsumowując, trzeci legal Palucha to taki średniak, który ledwo co załapał się do tego rankingu.

9. Solar/Białas – Z ostatniej ławki (?, 01.09.2011)

Lepiej umieścić ich w tym zestawieniu, bo za jakiś czas będą fejmami, więc wypada się jarać. A tak na poważnie, hmm…. od „Burza po ciszy” regularnie sprawdzam wszystko od rapera Solar/Białas i odpowiada mi taki rap. Chłopaki ewidentnie szukają blefu zaczepiając na przykład L’Dogga, Mesa czy… kogoś tam jeszcze (nie chcę mi się szukać), i niewątpliwie jest to niezły pomysł na promocję. W końcu trochę fejmu już zdobyli – wszak zostali zauważeni po wygraniu jakiegoś tam konkursu i pojawią się na nowej płycie Volta, czy w nadchodzącym cyklu Stoprocent Rookies. Wracając do płyty – trzyma ona dobry poziom. Analogicznie do paru innych płyt, które znajdziecie w moich rankingach, materiał ten jest dość przekrojowy, są a’la bangery („Bujają się wieżowce”, przy okazji, jeden z najlepszych kawałków), są też niestety zamulacze, jak chociażby singlowy kawałek, bla bla bla [coś tu miałem dopisać, ale mi się nie chce].

8. Bonson & Matek - Historia po pewnej historii (?, 11.06.2011)

Sam się sobie dziwie, że taka płyta pojawia się w moich zestawieniach. Zawsze jestem sceptycznie nastawiony do wszelkiej maści podziemnych grajków, którzy są wychwalani pod niebiosa głównie na jednym forum. Ale co tam. Premierę płyty przespałem, powstrzymałem się ze ściąganiem i – o ile dobrze pamiętam – w październiku zakupiłem reedycję. Z materiałem zapoznałem się z oryginalnego CDR’a (HE HE), i w sumie nie jest to takie złe, jak by się mogło wydawać. Bonson poniekąd trochę przypomina Pezeta z „Muzyki emocjonalnej”. Narzeka, użala się nad sobą, ubolewa nad faktem, że znowu musiał się naćpać… ojej, biedaczek. W zasadzie całą treść – i tak przydługawego albumu – można streścić w 3-4 kawałkach. Nie mniej, może przez podobieństwo (muzyczne) do Pezeta i nawet polecenie przez niego, Bonson trafił w ten sam target – co widać zaowocowało zdobyciem jakiegoś tam fejmu i niezłej sumki lajków na Facebooku, bo m.in. to jest dziś pewnego rodzaju wyznacznikiem. Nie zmienia to faktu, ze „Historia po pewnej historii” jest ciekawym projektem, innym, niż większość płyt i polecam się z nim zapoznać.

7. Shellerini - PDG Gawrosz (Szpadyzor Records/Fonografika, 19.02.2011)

O proszę, pozytywne zaskoczenie. Nigdy nie przepadałem za rapem osoby, którą zjadł Owal w pamiętym 2007 roku, ale Sheller na szczęście odpowiednio przygotował się do legalnego debiutu. Oczywiście płyta dupy nie urywa, ale jest to taka dobra poznańska produkcja, której można sobie posłuchać, zbytnio się w nią nie wczuwając. Oczywiście najmocniejszą stroną albumu są bity, aczkolwiek nie sposób zauważyć progresu Shelleriniego od, na przykład, pierwszego WSRH.

6. Miuosh - Piąta strona świata (Fandango Records/Jazz Sound, 15.04.2011)

Miuosh to taki rzemieślnik – w polskim rapie zrobił się modny tzw. truskul, to i on wydał płytę z samplowanymi bitami, skreczami i cutami oraz oczywiście ‘życiowymi’ tekstami. Cóż, rap, co prawda nie wyróżniający się z szeregu, ale „Piąta strona świata” nawet mi się spodobała. Albumu słuchałem wielokrotnie, bo jest to taki zwyczajny rap, który można sobie puścić w tle i niech leci. Dla mnie spoko – taka muzyka też jest potrzebna i wolę Miousha, niż przykładowo Onara, który sam już nie wie, co ze sobą zrobić.

5. Buka - Pokój 003 (MaxFloRec/Mystic Production, 30.09.2011)

Przyznam szczerze, że przed tą płytą nie słuchałem ani jednej płyty Buki. Pamiętam, że jakieś tam jego nielegale wrzucałem jeszcze na RMP, ale jakoś nigdy nie miałem ochoty tego przesłuchiwać. Kiedy dowiedziałem się, ze niejaki Buka wydaje legal, postanowiłem się wstrzymać ze sprawdzaniem poprzednich płyt i zacząć przygodę z jego rapem od „Pokoju 003”. Jak się okazało w ostatnich dniach września, jest to całkiem dobry, humorystyczny rap. Ciekawe patenty, dobry motyw z 37 (przy okazji, dobra kreskówka), pozytywny klimat – dla mnie ok. Z minusów, na dłuższą metę, jego głos staje się drażniący.

4. Haju & Złote Twarze – Międzyświat (Dwaem Music, 12.03.2011)

Pozytywne zaskoczenie. Niewątpliwie „Międzyświat” jest dobrą, mroczną i bardzo osobistą płytą, która zaskoczyła wiele osób. Co prawda, termin jej wydania (marzec? kwiecień?) nie był zbyt odpowiedni do jej tematyki, dlatego polecałbym sprawdzić album Haja i Złotych Twarzy bardziej w okresie jesienno-zimowym. Fani, przykładowo, Pezeta z 2004 roku powinni być usatysfakcjonowani.

3. DwaZera - Płyta z czarnych płyt (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 28.02.2011)

Obok Kajmana i Zeusa, jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Kiedy w sieci pojawiło się info o dołączeniu do Prosto Braha i właśnie niejakiego składu DwaZera, pomyślałem sobie: „Brahu spoko, ale co to kurwa jest DwaZera?”. Chwilę później wiedziałem już, że to jakieś grajki, których mixtape’y z Hifi Bandą i wspomnianym Brahem mam na dysku. Kiedyś tam słuchałem, ale zupełnie nie zapadły mi w pamięć. Poczekałem więc do premiery zapowiadanego legala w Prosto i… moje odczucia związane z „Płytą z czarnych płyt” były bardzo pozytywne. Dwóch porządnych MC’s (Raku lepszy), świetne bity, w przejadanym i brudnym klimacie, do tego oprawa dj’ska Wojaka. Czynniki te doprowadziły do tego, że płytą najzwyczajniej w świecie się zajarałem i biłem się w pierś, że wcześniej tego nie sprawdziłem.

2. Smagalaz – Dorzucamy do grilla (Wielkie Joł, 22.12.2011)

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Abel i Mops trochę marnują swój potencjał. Kto słuchał świetnego „Czillen am girllen”, czy chociażby najnowszego beatu i Soboty wie, na jaki poziom nawijki i flow ich stać (Abla szczególnie), lecz zamiast robić naprawdę kozacki rap, który miałby szansę się przebić, zdarzy im się nagrać mniej przystępne gnioty (nie będę tutaj sypał tytułami). Ich rap wyprzedza to, co dzieje się na polskiej scenie i wydaje mi się, że ich nagrywki będą docenione dopiero za parę lat… ale w tym czasie wypadałoby zmienić wytwórnie, bo jak ‘promuję’ ich Wielkie Joł, każdy widzi. Co do samego mixtape’u, „Dorzucamy do grilla” jest bardzo dobrym, choć trochę słabszym materiałem od „Czillen am grillen”, który powinien trafić w gusta sympatykom ich rapu.

1. Brahu – Chaos (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 28.03.2011)

Ze dwa lata zapowiadania i… jak najbardziej było na co czekać. Brahu nie jest typem kreatywnego rapera, który mógłby zaskoczyć wyszukanym rymem, czy powalającą metaforą. To raczej prosty chłopak, który robi prosty rap – a bity jakie, wow. „Chaos” jest bardzo dobrą płytą do wyluzowania się. Jak to mówią? „Buja”. Dobre flow, wyraźne akcentowanie i przede wszystkim, bardzo porządne bity – tak można scharakteryzować Braha i jego drugi legal. Z płyty wywaliłbym kawałek „Kac” (ultra chujowy refren), bonus track „Przeleć mnie” i coś jeszcze, ale nie chcę mi się szukać tytułu ;) Reszta wchodzi bardzo dobrze, bez skipu, szczególnie singlowy banger „Szybkie życie”.

Jutro w godzinach wieczornych spodziewajcie się zestawienia najgorszych płyt 2011 roku.

28
grudnia

Podsumowania 2011: Rozczarowania (TOP 15)

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Mamy 28 grudnia - pora na pierwszy ranking. Dziś zapoznacie się z listą 15 płyt, na których się zawiodłem. Znajduje się tutaj parę płyt, które oczywiście nie jest słabe czy chujowe - tak, czy siak, zawiodły one moje oczekiwania i dlatego zasiliły one te zestawienie.

Zapraszam do czytania.

15. Fisz/Emade – Zwierzę bez nogi (Agora, 30.11.2011)

Za bardzo nie oczekiwałem na tę płytę, wyszła w sumie bez większych zapowiedzi, ale mimo wszystko się zawiodłem. Mając w pamięci bardzo dobry „Heavi Metal” sprzed 3 lat bracia Waglewscy postawili sobie poprzeczkę bardzo wysoko i album „Zwierzę bez nogi” zupełnie nie przypadł mi do gustu. Przesłuchałem chyba ze dwa razy i… lipa.

14. VA - Aloha 40% (Aloha Ent./Fonografika, 03.12.2011)

Jestem sympatykiem Szybkiego Szmalu i mam ich wszystkie produkcje (no, oprócz jednej). Oczywiście na (aż!) trzypłytowy projekt, którego pomysłodawcą jest Proceente czekałem i oczywiście się zawiodłem. Zacznijmy od tego, że przesłuchanie „Aloha 40%” w całości graniczy z cudem. Można zasnąć trzy razy, ale znalazłem sposób. Rozbiłem sobie słuchanie albumu na trzy dni – jedna płyta, jeden dzień. I jaki był tego efekt? Przyznam szczerze, że żaden kawałek jakoś szczególnie nie zapadł mi w pamięć. Jest tego tyle, że nawet żadnego dobrego wersu, bitu, ani nawet tytułu nie zapamiętałem. Trudno, w sumie można było się tego spodziewać. Także, pamiętaj, Procent. Nie ilość, lecz jakość. Gdyby zrobić ostrą selekcję, „Aloha 40%” byłoby całkiem zjadliwą składanką.

13. Fabuła - Made in 2 (Step Records/Jazz Sound, 03.06.2011)

W sumie nie za bardzo czekałem na ten album, bo wiadomo, że debiut, „Dzieło sztuki” został zauważony i jakoś zapamiętany głównie przez masę gości. Tym razem chłopaki z Fabuły ograniczyli fity do minimum, do składu powrócił niejaki Konradziwo i niestety przebrnięcie przez cały album jest ciężkie. Większość kawałków jest przydługich – nic dziwnego, tylu MC’s, a każdy musi mieć swoją zwrotkę. Tematycznie, pff, raczej monotematycznie jest, bo ile można pierdolić o miłości do swojego miasta, wspominać stare czasy wymieniając ksywki murzyńskich rapowców, czy nawijać o osiedlach? No niestety, ale „Made in 2” to nuda, z paroma wyjątkami, typu „Pijany bankrut”, który de facto na płycie znalazł się jako bonus.

12. Człowień - 27 dni później (Grill-Funk Records, 27.08.2011)

Rok 2011 można nazwać upadkiem Człowienia. Ale zaraz – może to za dużo powiedziane, bo kim właściwie jest Człowień? To one-album wonder, który w 2009 roku nagrał bardzo dobrą solówkę i to najwyraźniej wszystko, na co go stać. Pomijając już album z Shotem, który okazał się totalną kaszaną, moje oczekiwania na kolejne solo znacznie zmalały – i jak się okazało pod koniec sierpnia – całkiem słusznie, bowiem „27 dni później” to album na max. dwa przesłuchania. Nic (poza zwrotką VNM’a) mnie na nim nie zainteresowało. Po prostu jeden wielki zieeeeeeeeeeew. Człowień, widocznie małżeństwo Ci nie służy (1).

11. Vixen - Rozpalić tłum (RPS Ent./Fonografika, 19.06.2011)

„Za szybko wyszedł na legal” – z taką opinią niedawno spotkałem się w sieci i z czystym sumieniem mogę się pod nią podpisać. Trzeba przyznać, że „New-Ton” był płytą poRZądną, ale wiecie – i przypadkiem nawet down może zaruchać. Podobnie jest z Vixenem – jedna dobra płyta i jak na razie sama chujnia. Album przesłuchałem w całości 1,5 raza, więcej nie dałem rady, bo słuchanie mądrości życiowych od 20 paro latka jest co najmniej śmieszne. Mowa tutaj głównie o tytułowym kawałku (z tego, co pamiętam). Chuj mnie obchodzi, że kochasz swoją dziewczynę, chuj mnie obchodzi, że pochodzisz ze wsi. Idź poćwiczyć.

10. Rasmentalism - Hotel trzygwiazdkowy (?, 08.06.2011)

… Mówiąc szczerze, Rasmentalism skończył się na swojej pierwszej płycie. Tak, „Dobra muzyka, ładne życie” to naprawdę dobra pozycja. Z kolejnymi albumami było już tylko gorzej. Projekt-niewypał z Weną (o dziwo całkiem dobrze przyjęty przez słuchaczy), a teraz ten gniot. Nie wiem, może ze dwa dobre kawałki tutaj znajdę, ale nie więcej. Ras i to jego pierdolenie o tym, jaki to niby jest zajebisty (a nie jest) i Ment, który widocznie myśli, że jest Betovenem XXI wieku (a nie jest). Niestety, OUT!

9. Człowień & Shot - Do zobaczenia później (Grill-Funk Records/Fonografika, 19.02.2011)

O proszę, znowu Człowień. Nie powiem, czekałem na to, ale bardzo się rozczarowałem. Mamy tutaj do czynienia (pomimo, że zjeść lubię) z wielką kaszaną. Fatalne bity, w większości od jakichś no-name’ów, widoczny brak pomysłów na kawałki (no, może poza tym z zamianą ról) i jakieś pitu pitu. Zieeeeeeeeeew.

8. Szad - 21 gramów (Labirynt Records/Fonografika, 15.01.2011)

Lubię Trzeci Wymiar, ale poniekąd sprawdzają się moje przypuszczenia. Solowo to oni raczej nie dadzą sobie rady. Wydany na samym początku roku album Szada tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Płyta jest po prostu nudna, monotonna i za długa. Członek 3W trochę przesadził z mrocznością płyty, przez co cały album zlewa się w jedną, nieciekawą całość.

7. Jeżozwierz - Pan Kolczasty (Tu Wolno Palić/Fonografika, 14.11.2011)

Niestety, ale nawet Jeż zawiódł. „Pan Kolczasty” to bardzo treściwa i aż za surowa płyta. Fajny pierwszy singiel, ale po spędzeniu tych 30 paru minut z albumem głowa zaczyna boleć. Co prawda, słychać tutaj progres w porównaniu z „Jebać tytuł”, jednakże całość przedstawiona jest w bardzo nieprzystępny sposób. Gwoździem do trumny jest kawałek „Tu wolno palić”, czarnuchy, proszę. Szkoda, że Jeżozwierz zdecydował się wydać ten album na legalu – ktoś, kto go wcześniej nie znał, raczej nie zajara się jego twórczością, patrząc przez pryzmat tego albumu. Początkującym polecam sprawdzić wspomniane „Jebać tytuł” – tak naprawdę jeden, dobry album Kolczastego.

6. Młody M - Kronika II: Siła charakteru (Step Records/Jazz Sound, 14.10.2011)

Jedno z większych rozczarować. Wszechobecnie wiadomo, że zawszę prostuje Młodziaka. Bo chłopak sobie na to zasłużył, ale drugą częścią „Kroniki” niestety zawiódł. Dwa lata oczekiwania na nowy materiał i dostałem miałki i usypiający krążek, z którego zapamiętałem może ze 3 kawałki. Niestety, miałem parę podejść, ale to nie to, co chciałbym usłyszeć. Szkoda, Młody. Widocznie małżeństwo Ci nie służy (2).

5. PMM - Poza horyzont (Prosto Label/F.K. Olesiejuk, 28.09.2011)

O, kolejni na liście rozczarowań. Zabawna sprawa – PMM było kojarzone z robienia kozackich bangerów, na równie kozackich bitach, wiecie, coś w stylu Aggro Berlin. Przy trzeciej płycie, produkowanej w całości przez marnego skrzypka diametralne zmienili swój styl – oczywiście na gorsze. Pierwszy singiel, nie pamiętam nawet tytułu, to typowe pierdolenie dla pierdolenia. Ani Głowa, ani Wężu nie są typem rapera, który może silić się na jakieś rozkminki, a jeśli już to zrobi, są one raczej na poziomie krawężnika. Tak jest i tym razem. „Poza horyzont” to nudnawa płyta, która mógłby nagrać właściwie każdy. Wróćcie lepiej do tego, co naprawdę umiecie robić.

4. Łona i Webber - Cztery i pół (Asfalt Records/EMI Music Poland, 27.09.2011)

Przepraszam wszystkich studentów, lepiej poprawcie swoje sweterki i usiądźcie wygodnie. Niestety, mamy rok 2011, a ja już nie potrafię zarajać się Łoną. Fakt faktem, nigdy nie był on raperem, którego mógłbym słuchać ot tak, dla przyjemności, przykładowo jadąc samochodem, ale poprzednie płyty przypadły mi do gustu. Z „Cztery i pół” miałem problem. Ok, fajne single, dobre pomysły na kawałki, ale kiedy przyszło do przesłuchania całej płyty, zaczęły się schody. Od 1410 roku słucham muzyki przed zaśnięciem – tak też postanowiłem zrobić z najnowszą płytą szczecińskiego duetu. Wrzuciłem ją na swojego iPodka, słuchawki do uszu i wytrzymałem do (chyba) piątego kawałka. Dzień później, podejście drugie. Niestety też zasnąłem, ale nie pamiętam, na którym numerze. Trzecie podejście było, tym razem, w dzień. Sprawdziłem album od deski do deski, ale zupełnie mnie nie zainteresował. Nie wchodzi, więc to znak, że należy odpuścić. Rap to nie dziewczyna, której można zrobić coś na siłę. Nie to nie. Widocznie lewackie rapsy nie potrafią mnie zajarać.

3. Rafi - 200 ton (Szpadyzor Records/Fonografika 29.07.2011)

Tyle czekania i… i co to ma być? Niestety, ale „200 ton” brzmi jak zlepek kawałków z różnego okresu. Rap o niczym, a i zabrakło klimatu, którego można było uświadczyć na płytach Beat Squadu. Dziwne, tyle lat zbierać się do wydania solowej płyty i w 2011 zafundować klopsa… Bardzo mi przykro, Rafi, ale na tej płycie jest może 5 fajnych kawałków.

2. Warszafski Deszcz – PraWFDepowiedziafszy (Wielkie Joł/Jawi, 16.06.2011)

„PraWFDepowiedziafszy” jest to najsłabsza płyta w dorobku Tedego i Numera. Zabrakło tutaj specyficznego klimatu, którego mogliśmy uświadczyć na poprzednich płytach. Mam wrażenie, jakoby płyta ta powstała na siłę. Nie słychać ani grama zajawki, takiej chemii pomiędzy chłopakami. Typowy rap o rapie, wiadomo, ale bez tego deszczowego klimatu. Co nie zmienia faktu, że jest tu parę fajnych kawałków, jak przykładowo „Pierdolony talkshow”, „Gdzie tamte dziewczyny?” czy „Zrobiliśmy coś ważnego”, jednak trzy tracki nie uratują całej płyty.

1. W.E.N.A. - Dalekie zbliżenia (Aptaun/F.K. Olesiejuk, 27.05.2011)

Właściwie mogę tutaj napisać to samo, co u Rasmentalism. Wudoe skończył się po „Wyższym dobrze”, wszak była to kozacka płyta, do której wracam dość często. Projekt z Rasmentalismem, wiadomo, niewypał, ale miałem spore nadzieje, że skoro W.E.N.A. wychodzi na legal, przygotuje coś godnego określenia „pierwszej, oficjalnej płyty”. I co dostałem? Taką w sumie średnią płytę, momentami nudną, która jednak początkowo mnie zajarała. Posłuchałem jej może z tydzień, potem odłożyłem w kąt i zapomniałem. A szkoda, bo Wena potencjał ma, tylko tym razem widocznie coś nie wyszło.

Pamiętajcie, że jutro pojawi się ranking płyt wyróżnionych, czyli tych, które są dobre, ale nie na tyle, żeby znaleźć się wśród najlepszych albumów tego roku.

27
grudnia

Podsumowanie 2011 roku…

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Polski rap w 2011 roku nie wyglądał tak kolorowo, jakby mogło się wydawać większości osób. Co z tego, że wyszło full płyt i spora część z nich była wydana przez bardzo fejmowe te ksywki, skoro płyty te nie mają już ‘tego czegoś’? Nie wiem, czy to wina polskiego rapu, czy może mojego podejścia, ale pamiętam jak jeszcze dwa lata temu miałem bardzo wysokie ciśnienie na każdą premierę. Album ściągałem z kutangą w dłoni i odsłuchiwałem z ciekawością, byłem głodny rapu. W tym roku (w poprzednim w sumie też) sprawdzałem większość płyt z jakimś tam opóźnieniem – pewnie z powodu, że po prostu za dużo tego wychodzi i w dużej mierze są to po prostu rozczarowania. Wiem, nie tylko ja, ale chyba całe społeczeństwo hip-hopowe, że chyba rap w Polsce przeżywa jakiś renesans. W dzisiejszych czasach najlepszym wyznacznikiem są cyferki – czy to lajki na Facebooku, wyświetlenia na YouTube, czy pozycje na Olisie. Gdzie się nie spojrzy, rap jest na świeczniku. Z jednej strony dobrze, bo wpływa to na sprzedaż i ożywienie rynku, który znalazł swoją nisze w sieci i tutaj powstał osobny mainsteram, bez udziału mediów. Ale czy na pewno? Pamiętam, jak rok temu pisałem, że Viva znów zaczyna grać rap. Chyba w 2011 przestało im się to kalkulować, ponieważ po chyba 3 miesiącach emisji zdjęto z emisji program „Viva 100% Rap” – i nic dziwnego, skoro 90% klipów to odgrzewane kotlety sprzed 5-10 lat. W (prawie już) minionym roku, stacja Viva zagrała śladowe ilości nowego rapu. Na rotację wszedł singiel Warszawskiego Deszczu, Pezeta i Szada. Raz na ruski rok mogliśmy zaobserwować pierwsze dwa klipy Mesa z „Kandydatów…”, „Inspiracje” i „Różnice” od Vienia i to właściwie na tyle. Sytuacja lepiej ma się w radiach. Nawet w takich gównach jak Radio Eska można usłyszeć kawałek Ero i Sokoła promujący film „Jeż Jerzy”, zapowiedzi różnych albumów czy wywiady. Z moich obserwacji wiem, że – poza małymi stacjami typu Kampus – rap grany jest w Czwórce i czasem Trójce. Tam na rotacji uświadczymy Hifi Bandę, Tedego, Pezeta, Rahima, VNM’a, Gurala, Łonę… i można by tak wymieniać. Czy to dobrze? Na pewno, ja radia nie słucham w ogóle, ale jak to ujął mój znajomy – „A kto kurwa słucha Czwórki?”. Coś w tym jest.

Kontynuując temat ‘mody na rap’, nie sposób też nie zwrócić uwagi na kulturę kupowania płyt. Bardzo często na Facebooku można znaleźć jebanego gimbusa, który wkleja zdjęcie swojej marnej, dajmy na to, 20-płytowej ‘kolekcji’. Obecnie oryginalną płytą można się chwalić – wow. No kurwa. Kiedy ja kupowałem płyty, gimbus jeden z drugim nie wiedział nawet jak się wysrać. Kiedy patrzę na te fotki kolekcji mieszczących się na jednym foto, ogarnia mnie beka. Moja kolekcja obecnie liczy 506 płyt, aż nie mam gdzie ich kłaść i nie uważam tego za element, którym mógłbym się chwalić. Wiem, że „ściąganie z neta” stało się passe, ale robienie z wydania 30 PLN na płytę jakiegoś lansu, zakrawa o śmieszność.

Przez ostatnie 12 miesięcy polscy słuchacze nieco oswoili się w pojęciem komercji. 5 lat temu raper za nagranie kawałka do filmu, zagranie w jakimś serialu czy poproszony o wypowiedź do mainstreamowych mediów (Pezet w Wiadomościach, Hemp Gru w Teleexpresie, Wyga w TVN24) zostałby ukrzyżowany i opluty. W dzisiejszych czasach wystarczy różne posunięcia wytłumaczyć progresem i niechęcią do stania w miejscu – i ludzie to łykają. W 2011 roku na dobre swoje pozycje ugruntowały labele stricte hip-hopowe. Również wspominałem o tym w zeszłym roku. Dziś raperzy nawijają o robieniu hajsu z muzyki – i ku mojemu dziwieniu, nie wzbudza to już dużej nienawiści, jak jeszcze parę lat temu. Nie ma się co czarować – rap to biznes. Skoro taki Hades, który rzucił pracę w korporacji, czy Diox, który rzucił studnia, na lajcie może się z rapu utrzymać – nie jest źle. Ba! Co w takim razie mają powiedzieć pierwszoligowi gracze? Wciskanie, że do rapu trzeba tylko dokładać można włożyć między bajki. Wystarczy spojrzeć na takiego Pezeta… Co on odpierdala, a jeszcze znalazła się grupa słuchaczy, która aprobuje jego wyskoki muzyczne. Wracając do tematu labeli – bo to oni trzepią największy hajs – rok 2011 śmiało można uznać za rok Prosto. Co miesiąc ten warszawski label wydawał jedną, nową płytę (pomijając oczywiście wakacje i niestety grudzień). Godne podziwu. Można powiedzieć, że „wydać, to każdy może” – jasne, ale Prosto każdemu swojemu artyście zafundowało promocję z prawdziwego zdarzenia. Do coraz częstszych zagrań marketingowych można zaliczyć edycję specjalną dostępną tylko w preorderze, co stosuje nie tylko Prosto. Opcja bardzo fajna, zarówno dla fana, który otrzyma coś extra (i nie mówię tutaj o jakichś chujowych remixach), a i wytwórnia pomijając marżę dla dystrybutora i sklepów, cały hajsik zgarnie prosto na swoje konto. Genialne. Będąc w temacie wytwórni, nie sposób wyróżnić także Step Records. Niestety – pomimo, że pałam bardzo dużą niechęcią do tego wydawnictwa, w tym roku udało im się pozyskać i wydać naprawdę dużą ilość wykonawców/albumów (kolejno). Oczywiście nadal ich metody promocyjne są strasznie prymitywne i nachalne, ale nie da się ukryć, że przyczynia się to do rozwoju całej, polskiej rap-piaskownicy. Można wspomnieć o takich wydawnictwach jak chociażby Aptaun, który dopiero raczkuje i wydaje mało ciekawe materiały, ale zawsze – może jeszcze się rozkręcą. No i oczywiście… Asfalt. Niegdyś faworyt i label wydający nawet 15 cedeczków (he he, beka, Diox) rocznie. Dziś wydają same gówno, w śladowej ilości. Przykre. Przy okazji, wspomnicie moje słowa. Zwróćcie uwagę na taki łańcuszek. Dajmy na to, 10 lat temu, raperzy byli w podziemiu i szukali wydawcy. Następnie znaleźli wydawcę, przy okazji (na przykład do takiego Pomatonu), ściągli swoich koleżków i wszyscy byli razem… potem razem zostali wydymani. Kolejnym etapem było założenie własnego wydawnictwa. Początkowo tylko dla własnych potrzeb, ale… kolegi nie wydasz? No pewnie, że wydasz. Obecnie wytwórnie powstałe, powiedzmy, dwa lata temu, z firm wydających 1-2 płyty stały się pełnoprawnymi labelami, skupiających wokół siebie wiele osób. Na przykład MaxFloRec, Szpadyzor Records, Aloha Ent., czy Alkopoligamia. Teraz należy poczekać jakieś 3-4 lata, aż ziomki wydymają ziomków i wszystko trafi do punktu wyjścia. Co wtedy zrobią raperzy? I tutaj mam parę teorii. Weźmy pod lupę, takiego Pezeta. Praktycznie każdą płytę wydał w innej wytwórni, aż w końcu (2010 r.), założył własną o nazwie Koka Beats. Wydał JEDNĄ płytę i… i spierdolił do majorsa – EMI Music Poland. A dlaczego? Na to pytanie odwiedźcie sobie sami. Myślę, że z biegiem lat raperzy przestaną pluć na ‘wielkie wytwórnie’ i prędzej czy później do nich dołączą. Może się też stać, że przykładowo taki Szpadyzor może stać się rapowym-majorsem… Kto wie – w końcu My Music, kiedyś też było małą wytwórnią, obecnie są ogromną oficyną wydawniczą, która sprzedała swoją dupę EMI.

Warto też wspomnieć o teledyskach – w nich także widać spory progres. W 2011 roku coraz częściej mieliśmy okazję zobaczyć nie tylko machanie łapami do kamery, ale także profesjonalne materiały video, w które trzeba było włożyć trochę pieniędzy, czasu i – przede wszystkim – mieć jakiś pomysł. Zwróćcie uwagę, iż dopiero od niedawna, w opisie klipu na YouTube znajdziemy informacje o reżyserii, montażu, czasem nawet cateringu, charakteryzacji, czy pomocy technicznej. Parę lat temu coś takiego było niespotykane.

Jak już przy rozwoju jesteśmy, napomknę coś o ciuchach. Jeszcze dwa lata temu, no, wychodziły tam jakieś koszulki. Dziś sprawy mają się inaczej – większość raperów wywęszyło świetny interes i mają własne marki odzieżowe i nie są to tylko koszulki. W firmach takich jak Diil, Koka, El Polako, Alkopoligamia czy oczywiście Prosto Wear mamy do dyspozycji bluzy, spodnie, koszulę, a w ofercie firmy Step czy PLNY skarpetki, czy w przypadku tego pierwszego wydawnictwa, nawet kubki, zapalniczki, długopisy, w tym przypadku sygnowane logiem Chady. Żenada. Oprócz firm stworzonych przez raperów, na rynku pojawiły się także takie twory jak Smoke Story Group czy Patriotic, które dominują w polskich rap-klipach. Mój stosunek do takich ubrań, nie uległ zmianie. Sram na takie wdzianka, nie jestem bannerem reklamowym i nie mam zamiaru tego kupować.

Mając w pamięci rok 2011 zastanawiam się, co można by określić mianem ‘debiutu roku’. Niestety, ale chyba nie było nic, co powaliłoby mnie na kolana. W poprzednich latach mieliśmy przecież Zeusa, jakiegoś tam Małpę – i pomimo, że grajkowie ci nie przypadli mi do gustu, odbili się szerokim echem w polskim rapie. A co w tym roku było godnego uwagi? Bonson, który de facto teraz wypłynął? Może, ale na pewno nie był on debiutem roku. Jakiś Medium? Również nie debiut, chyba, że legalny, ale co z tego, skoro wydał chujową płytę… Dalej nawet nie chce mi się wymieniać…

Chyba ostatnim aspektem, nawiązującym poniekąd do sprzedaży są Złote i Platynowe Płyty. Jeszcze w żadnym roku nie było aż tyle odznaczeń, bowiem w 2011 roku przyznano 14 Złotych Płyt oraz 3 Platynowe. Poniżej lista, w oparciu o ZPAV:

Złoto:

16 lutego - O.S.T.R. - Jazz, dwa, trzy
1 marca - Slums Attack - Reedukacja
8 marca - Grubson - Coś więcej niż muzyka (3CD)
16 marca - Eldo - Nie pytaj o nią
30 marca - WWO - Witam was w rzeczywistości
18 kwietnia - Peja/Slums Attack - Najlepszą obroną jest atak (2CD)
20 kwietnia - Hemp Gru - Jedność
20 kwietnia - Pezet/Małolat - Dziś w moim mieście
Któryś tam maja – Parias - Parias
25 maja - Firma - Nasza broń to nasza pasja (3CD)
19 października - WWO - Życie na kredycie
7 grudnia - Hemp Gru - Lojalność
7 grudnia - Sokół i Marysia Starosta - Czysta brudna prawda
7 grudnia - Trzeci Wymiar - Złodzieje czasu (2CD)

Platyna:

10 marca - Slums Attack - Reedukacja
4 kwietnia - Rychu Peja SoLUfka - Styl życia G’N.O.J.A. (2CD)

W danych ZPAV nie znajdziemy informacji o Pezecie i Małolacie oraz o płycie Parias. Dlaczego? Nie wiem, i wątpię, jakoby te płyty naprawdę były złote, ale niech im będzie… Tak czy siak, jest to ogromne osiągnięcie dla naszej kultury, któremu należy się uznanie.

Podsumowując to podsumowanie – jak już wspominałem, rok 2011 nie jarał mnie tak jak poprzedni i wbrew opinii większości słuchaczy, o wiele bardziej cenie sobie takie lata jak 2007, czy 2009, bo w obecnym rapie nie mogę znaleźć tego, co w nim szukam. 2011 upłynął przede wszystkim pod znakiem osiągnięcia apogeum beki z Eldoki Na Wolno, dużej ilości materiałów i ogólnemu rozwojowi rynku. Temat Jędkera - przemilcze. Przez najbliższe dni, aż do końca roku możecie się spodziewać moich rankingów. Stało się to już tradycją. Jutro (28 grudnia) zapoznacie się z rozczarowaniami, dzień później (29 grudnia) z wyróżnieniami, 30 grudnia z najgorszymi płytami, a na koniec, 31 grudnia z zestawieniem najlepszych płyt A.D. 2011.

Pis Jou.

31
sierpnia

Jesienno-zimowe premiery A.D. 2011

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Tradycyjnie, 31 sierpnia musiał ukazać się tutaj ranking zawierający większość nadchodzących premier płytowych. Standardowo, 12 stron w Wordzie, lista + parę słów + skala oczekiwania.

Jak nigdy, myślałem, że nie zdążę, ale od poniedziałku dałem radę :)

Czytaj dalej »

1
stycznia

Co nam przyniesie 2011?

Kategorie: Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Tradycyjnie, przed Wami lista mniej lub bardziej zapowiadanych płyt, które powinny ukazać się w tym roku. W przypadku płyt, o których praktycznie nic nie wiadomo, no, może tyle, że powstają, darowałem sobie jakiekolwiek komentarze, bo prawdę powiedziawszy nie ma o czym pisać, a i też nie chciałem się powtarzać (w stosunku do rankingu z 31 sierpnia 2010). Zapowiada się ciekawy początek roku.

Rena - Mój monopol (Przewidywana premiera: 14 stycznia)

Wielka szkoda, że to nie wyszło w 2010. Dla Reny zarezerwowałem już miejsce w rankingu najgorszych płyt, a tu proszę… DHL nie dostarczył płyt i premiera przełożona. Cóż. Do zobaczenia w grudniowym rankingu.

Poziom oczekiwania: -10/10

Szad - 21 gramów (Przewidywana premiera: 15 stycznia)

Szad treściowo to taka miernota, ale technika… ja pierdole. W singlowym kawałku (”Panu dziękuj”) nakurwia bardzo dobrze i szybko. Oby cała płyta była w takim klimacie. Ciekawi mnie tylko jedno - jak to wypadnie na koncercie? Nie miałem jeszcze przyjemności bycia na żadnym koncercie 3W.

Poziom oczekiwania: 7/10

VNM - De Nekst Best (Przewidywana premiera: 17 stycznia)

O kurwa, o kurwa! 2011 to będzie jednak dobry rok. 17 stycznia, ponad tydzień przed moimi imieninami, a tu już wychodzi płyta roku. Długo oczekiwana płyta, jeszcze dłużej oczekiwany legal. Singiel mnie rozpierdolił, teraz pozostaje trzymać kciuki o dobry dobór gości (o tym, że Boxi i Peja będa, można się domyśleć) i bitów, a będzie petarda. Martwi mnie tylko cisza wokół tej płyty. Patrząc na promocję, jaką Prosto zapewniło Hifi Bandzie, można dojść do dwóch wniosków: albo Prosto całkowicie obesrało promocje tej płyty (w co wątpię), albo premiera się trochę przesunie. Jak będzie? Myślę, że przekonamy się na dniach. W kwietniu wychodzi król Mes i takim sposobem znacie już dwie pierwsze pozycje z notowania “najlepsze płyty 2011″.

Poziom oczekiwania: 10/10

Waldemar Kasta - Prawda naga (Przewidywana premiera: 17 stycznia)

Mówiłem już - mam problem z tą płytą. Premiera preorderowa była 24 grudnia zeszłego roku, więc nie wiem, co wpisać w poziomie oczekiwania, bo płytę już słyszałem i nawet zakupiłem, ale oficjalna premiera jest 17 stycznia i tego się trzymajmy. Kropka.

Poziom oczekiwania: ?/10

Bezimienni - Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni (Przewidywana premiera: styczeń)

Co?!

Poziom oczekiwania: 1/10

Echinacea (Echo & Siódmy) - TBA (Przewidywana premiera: styczeń)

Z jednej strony czekam na powrót Echo, ale z drugiej, pierwszy singiel zapowiadający ten projekt to rapowa padaka. Aż przykro mi to pisać, ale w “Czekając na falę” Numer Raz pokazał im wszystkim (łącznie z Siódmym) jak się rapuje. Hmm… to może chociaż bity i featy będą ciekawe. Czekam nawet.

Poziom oczekiwania: 4/10

Eskaubei - TBA (Przewidywana premiera: styczeń)

Patrz: Bezimienni. Albo nie, coś tam czytałem, że bity Ostrego mają być. W takim razie sprawdzę.

Poziom oczekiwania: 1/10

Fokus - Prewersje (Przewidywana premiera: styczeń)

Mam bardzo mieszane uczucia. Pierwszy singiel to rozpierdol, drugi padaka, ale mimo wszystko coś czuję, że Fokus w końcu nagra coś dobrego. Jak wiadomo, premiera płyty przesunęła się w grudnia na styczeń dlaczego, że Empik przestał przyjmować zamówienia na rok 2010, a Fo po prostu nie zdążył (co za nieudacznik), więc teraz utęsknieniem czekam na newsa, że jednak dopiero teraz teksty zostały skończone i płyta ukaże się w listopadzie. Może tak być. Beka.

Poziom oczekiwania: 5/10

Frenchman (Jamal) - Świadectwo (Przewidywana premiera: styczeń 2011)

Świadectwo chujowości chyba. W sierpniu podałem Wam listę gości - była dość spora i ciekawa. Tylko dla nich to sprawdzę.

Poziom oczekiwania: 2/10

Hans (Pięć Dwa Dębiec) - HanSolo (Przewidywana premiera: styczeń)

“Nigdy cię nie lubiłem… i nie lubię [...]” - jak to nawijał Tede.

Poziom oczekiwania: 1/10

LaikIke1 - Milczmen Screamdustry (Przewidywana premiera: styczeń)

Beka z Laika, beka z wydawcy. Gdybym czekał na tę płytę, nieźle bym się wkurwiał. Bo ile można przekładać premierę? Pierwsze info o tej płycie pojawiło się 3 lata temu. W październiku zeszłego roku była mowa o tym, jakoby materiał był już w fazie miksu i masteringu, a mimo to, nie ukazał się do dziś. I dobrze.

Poziom oczekiwania: 0/10

Lont - ToTenHamOn (Przewidywana premiera: styczeń)

Chyba ToTenWack. Lont to jeden z poznańskich, podziemnych raperków, którzy NIC nie znaczą. Nie czekam.

Poziom oczekiwania: 0/10

Miuosh - Powrót (Przewidywana premiera: styczeń)

Czekam. “Pogrzeb” to udana płyta, mimo, że Miuosha wcześniej niedoceniałem. W tym przypadku powrót dotyczy raczej klimatu płyty, który osadzony będzie w latach ‘90. Wiecie, sample i te sprawy. Gościnnie Peiha, Hemp Gru, Bob One i pewnie ktoś jeszcze. Miał być listopad, może będzie styczeń…

Poziom oczekiwania: 5/10

Moral/Gano - Przeminęło z dymem (Przewidywana premiera: styczeń)

Moral i Gano to raczej drewno na mikrofonach, ale produkcją całej płyty ma zająć się Lukatricks, który w zeszłym roku
dobrze sprawił się na “Czarnym Złocie”, także czekam. Ale dlaczego aż 3 na 10? A bo gościnnie ma być m.in. król Mes.

Poziom oczekiwania: 3/10

Oldas - Esencja (Przewidywana premiera: styczeń)

Nigdy go nie lubiłem, ale cóż poradzić. Pozapraszał dobrych producentów, pewnie jakiś dobry fit też się znajdzie, także, Oldasie, dam ci szansę.

Poziom oczekiwania: 2/10

Pono - TBA (Przewidywana premiera: styczeń)

Ty już lepiej nic nie wydawaj.

Poziom oczekiwania: 1/10

Projektor - ReMiraż (Przewidywana premiera: styczeń)

To jakieś remixy mają być? Eeee…

Poziom oczekiwania: 1/10

Red - TBA (Przewidywana premiera: styczeń)

Nie rozumiem. Po chuj wydawać płytę, w której będzie się nawijało po Francusku? Ale dobra, bity pewnie całkiem fajne będą. Do tego ten ‘tajemniczy, warszawski raper’… król Mes?

Poziom oczekiwania: 2/10

RR Brygada - Rarytas (Przewidywana premiera: styczeń)

Ramona, co ty sobie myślisz? Płytka miała być w październiku, a duet z Rafim zawsze spoko. Zwłaszcza po dobrej “Super mocy”. Dawać płytę!

Poziom oczekiwania: 6/10

Shellerini - PDG Gawrosz (Przewidywana premiera: styczeń)

Nie przepadam za gościem, w dodatku przegrał beef z Owalem, ale może nagra coś dobrego? W końcu to legalny debiut… Zobaczymy.

Poziom oczekiwania: 4/10

Smagalaz - Dorzucamy do grilla (Przewidywana premiera: styczeń)

To ma być mixtape - dodatek do reedycji “Chillen Am Grillen”, którym - jak wiecie - się jaram.
Trochę beka, bo całość była nagrana pod zagraniczne instrumentale. Potem było wielkie zdziwienie, że jednak nie można tego wepchnąć do sklepów, więc siedzą i zmieniają bity na te autorskie. HE HE.

Poziom oczekiwania: 6/10

UPP - Bloki, klatki, ławki (Przewidywana premiera: styczeń)

Suja i koledzy, dajcie sobie spokój.

Poziom oczekiwania: 0/10

VA - Grube Jointy 2 (Przewidywana premiera: styczeń)

Pierwszą część rozjebał im VNM, z tego, co słyszałem, druga część na być bardziej obfita w gości. Jak będą bangery, to się zajaram.

Poziom oczekiwania: 4/10

Jot - Stan równowagi (Przewidywana premiera: 7 lutego)

Ten sam problem, co z Waldkiem. W przypadku tego nieudacznika Jota, nie rozumiem posunięcia Dwaem. Po co sprzedawać to najpierw preorderowo (30 grudnia), a do sklepów dawać d-o-p-i-e-r-o w lutym? Przecież - powiedzmy sobie szczerze - 500 sztuk to max, więcej tego nie zejdzie, z czego pewnie 80% zainteresowanych zamówi przez sieć, bo ponad miesiąc wcześniej, wieć po co to pchać do sklepów? Szkoda hajsu.

Poziom oczekiwania: ?/10

Krzyhu - Zeszyt outsidera (Przewidywana premiera: 28 lutego)

Szkoda mi czasu na takie gówno. Kumam, Krzyhu, że jarasz się rapem i coś tam sobie nagrywasz, ale lepiejby było, gdybyś wypalił 20 sztuk i dał to swoim ziomkom z osiedla. Oni ci dadzą propsy i wszyscy będą zadowoleni.

Poziom oczekiwania: 0/10

Człowień & Shot - Do zobaczenia później (Przewidywana premiera: luty)

Może być fajny materiał. Człowień w ‘09 wydał porządną solówke, za Shotem specjalnie nie przepadam, jednak skoro chłopaki przygotowują legal, to możemy spodziewać się czegoś fajnego.

Poziom oczekiwania: 5/10

O.S.T.R. - Jazz, dwa, trzy (Przewidywana premiera: luty)

Coś mi się wydaje, że dostaniemy dokładnie to samo, co zawsze. Nie chcę wyjść na złego proroka, w końcu “Jazz” w tytule może zwiastować coś dobrego. Tym razem premiery nie będzie w ostatni piątek lutego na 99%, ponieważ EMI zmieniło swój system dystrybucji.

Poziom oczekiwania: 5/10

Slums Attack - Reedukacja (Przewidywana premiera: luty)

Będzie rozpierdol, coś tak czuję. Czekałem i wcześniej, ale filmiki ze studia zwiastują coś nawet lepszego od “Na serio”, no i jednak dawno nic nie było od SLU. Czekam, czekam, czekam!

Poziom oczekiwania: 9/10

Radar (WSP) - Po pierwsze (Przewidywana premiera: luty)

To jeden z tych, którzy powinni już dać sobie spokój.

Poziom oczekiwania: 0/10

PWRD - niePoWtaRzalny skłaD (Przewidywana premiera: 15 marca)

Patrz: Radar, tylko w liczbie mnogiej. Właściwie to po co oni wracają?

Poziom oczekiwania: 1/10

Czarny (Instynkt) - Furiat (Przewidywana premiera: marzec)

Patrząc na to, jaka komedia była z wydawaniem Instrynktu przez te wszystkie lata, płyty możemy spodziewać się jakoś w 2015. Pozostaje tylko pytanie - po co?!

Poziom oczekiwania: 1/10

Hemp Gru - TBA cz. 1 (Przewidywana premiera: marzec)

Pierwsza część trylogii. Może bity będą dobre…

Poziom oczekiwania: 4/10

Wigor / Trojatk - TBA (Przewidywana premiera: marzec)

Wolałbym nowe Mor W.A. (choć podobno się rozpadli), tylko nie wiem, czy Wigor uciągnie całą płytę. Singla - jeśli był - nie sprawdzałem, jedynie jakiś tam filmik ze studia, więc będę ostrożny. Trójeczka.

Poziom oczekiwania: 3/10

Bonus RPK - Artysta kombinator (Przewidywana premiera: kwiecień)

Gówien nie tykam.

Poziom oczekiwania: 0/10

Cira - Zapracowany obibok 2 (Przewidywana premiera: kwiecień)

Nie wiem, czym tu się jarać. W zeszłym roku Cira wydał jakiś tam mixtape, odrzuty, itp. Sprzedawał to po 25 zł + wysyłka, CO?! Również ma to być jego legalny debiut, może sprawdzę.

Poziom oczekiwania: 1/10

Fenomen - TBA (Przewidywana premiera: kwiecień)

Mieszane uczucia. “Outsider” to jednak nie ten poziom, co poprzednie płyty. Zależy, w jaką stronę pójdą chłopaki. Czekam w sumie.

Poziom oczekiwania: 4/10

Łona i Webber - TBA (Przewidywana premiera: kwiecień)

Dawno nic nowego nie było od Łony, a pogłoski o nowym projekcie krążą od połowy zeszłego roku. Chętnie posłucham.

Poziom oczekiwania: 5/10

Młody M - Kronika 2: Siła charakteru (Przewidywana premiera: kwiecień)

Może być kolejny kozak. W 2009 Młodziak zadebiutował bardzo dobrym albumem, singiel zwiastujący nowe wydawnictwo to też kozak, więc spodziewam się dobrego materiału na dobrych bitach. Takiego ulicznego rapu mogę słuchać!

Poziom oczekiwania: 8/10

Mroku - Bajki robotów (Przewidywana premiera: kwiecień)

Co?

Poziom oczekiwania: 1/10

Rasmentalism - TBA (Przewidywana premiera: kwiecień)

Pierwsza płyta chłopaków była bardzo udana, projekt z Weną już nie zabardzo. Mam nadzieję, że nadchodzący materiał będzie bardziej zbliżony do pierwszej płyty Rasa i Menta.

Poziom oczekiwania: 7/10

Ten Typ Mes - TBA (Przewidywana premiera: kwiecień)

PŁYTA ROKU! Król Mes jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Może dlatego, że jestem z nim od samego początku jego kariery… Oczekuje rozpierdolu i jestem niemal pewnien, że moje oczekiwania się spełnią.

Poziom oczekiwania: 10/10

Fatum Crew - Ponad tym wszystkim (Przewidywana premiera: maj)

Patrz: Mroku.

Poziom oczekiwania: 0/10

Pih - Dowód rzeczowy nr 2 (Przewidywana premiera: maj)

TO I TAK NIE WYJDZIE, więc nie mam się co rozpisywać.

Poziom oczekiwania: 7/10

Lukasyno - Lukassasin - Czas Vendetty (Przewidywana premiera: czerwiec)

Luka solo bardzo spoko, oby na dobre odbił od tej całej NON Koneksji, bo tam chłopaczyna się marnuje. Czekam na coś na poziomie “Na ostrzu noża”.

Poziom oczekiwania: 5/10

Pezet - TBA (Przewidywana premiera: wrzesień)

Nie wiem, kogo on chcę oszukać z tą datą, chyba sam nie wierzy, że uda mu się to wydać we wrześniu. Tak czy siak, bardzo czekam. Pezet jest jednym z niewielu raperów, którzy poradzą sobie na takich elektronicznych bitach. Do tego zapowiadani zagraniczni goście. Będzie grubo!

Poziom oczekiwania: 10/10

2razyPe (PeeRZet i Puzzel) - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 7/10

4P & Wonz - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

52 Dębiec - T.R.I.P. 2 (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Afro Kolektyw - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 4/10

Afront - ADHD (Przewidywana premiera: 2011)

Nie wyjdzie, prawda?

Poziom oczekiwania: 6/10

Bakflip - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 5/10

Borixon - Król podziemia (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 4/10

Brahu - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

To wyjdzie kiedyś? Początkowo album miał być w połowie 2009. Rok później wyszedł jakiś chujowy singiel z PTP…
Ktoś tu wali w chuja.

Poziom oczekiwania: 6/10

Bubel - Fiflak (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Buczer - Podejrzany o rap: Mixtape vol. 3 (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: -10/10

Chada - Proceder Plus (Przewidywana premiera: 2011)

E… Reedycja.

Poziom oczekiwania: 1/10

Chada - WGW (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 6/10

Deluks - Zaginiony w akcji (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 2/10

Edas - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Ego - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Eldo/Pelson/Włodi - Parias (Przewidywana premiera: 2011)

Beka z nich wszystkich. Album zapowiadają od października 2009, a na ostatnim filmiku ze studia jest mowa, że album
ukaże sie najprawdopodobniej w 2011. Ile oni mają zamiar nagrywać te +/- 15 kawałków, hę?

Poziom oczekiwania: 8/10

Emazet & Procent - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

“Jedyneczka” na kozaku, proste, że czekam.

Poziom oczekiwania: 7/10

Endefis - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 2/10

Fabuła - Made in 2 (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 5/10

Fenix - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Fu - De Facto (Przewidywana premiera: 2011)

Niestety, Fu “Retrospekcjami” całkowicie pogrzebał się w moich oczach.

Poziom oczekiwania: 1/10

Gandi Ganda - Gorące wersy płoną (Przewidywana premiera: 2011)

Rysiu, na tym nie zarobisz.

Poziom oczekiwania: 0/10

High Definition (Ciech & Mały Esz Esz) - Najwyższa jakość przekazu (Przewidywana premiera: 2011)

Dziwnym trafem, 99% projektów, w których udział bierze Ciech, nigdy się nie ukazuje. Oby projekt HD nie podzielił tego losu.

Poziom oczekiwania: 6/10

Hukos - Knajpa upadłych morderców (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Jeżozwierz - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Może być dobre.

Poziom oczekiwania: 7/10

Kajman - K2 (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 4/10

Karki Sound System - Na jutro 20 koła (Przewidywana premiera: 2011)

To jakiś projekt z udziałem KNT. Bekowego freestyle’u mogę posłuchać, ale całej płyty już raczej nie…

Poziom oczekiwania: 1/10

Małolat - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

To i tak nie wyjdzie w tym roku, ale jaram się samą wieścią, że Małolat zabiera się za drugie solo.

Poziom oczekiwania: 7/10

Młodziak & Rudy MRW - Blask ulic (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 6/10

Manual Kant prod. Red - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Massey - Rapem odDYCHAm (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Mrokas - Mrok w mieście (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Okoliczny Element - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

PMM / O.S.T.R. - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 5/10

Pokahontaz - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 5/10

Proximite - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Pyskaty - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 7/10

Ramona 23 - Magiczne pióro (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 6/10

Rychu Peja SoLUfka - Książę (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 9/10

Skorup - Etos kowboja (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Sobota - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Cała płyta podobno znowu na bitach Matheo. Po “Sobotażu”, który mnie po prostu rozjebał w 2009 liczę na godnego zastępcę.

Poziom oczekiwania: 9/10

Spółdzielnia (Ogarnij Się!) - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 2/10

Temate - Tematycznie (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 2/10

Tetris - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

THS Klika - Dla dzielnic muzyka (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 1/10

Trzeci Wymiar - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 7/10

VA - Grill-Tapes (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 6/10

W.E.N.A. - TBA (Przewidywana premiera: 2011)

W końcu na legalu! Z tego, co słyszałem - pierwszy singiel z VNM’em.

Poziom oczekiwania: 7/10

Warszafski Deszcz - Prawdę powiedziafszy (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 7/10

VA - Kodex IV (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 8/10

Zeus - TBA
(Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 3/10

Zkibwoy / Kedyf / MŁD / DJ Ader - Starszy brat (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Zbylu - Operacja: Sampling (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Zjawin - Wszystko jedno (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 5/10

Żurom - Kiedyś, a dziś (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Żurom & Amos - Enigma (Przewidywana premiera: 2011)

Poziom oczekiwania: 0/10

Miejmy nadzieję, że ten rok będzie o wiele lepszy od minionego. Musi! VNM, Mes, Slums Attack, Młodziak, … Będzie grubo.

31
grudnia

Podsumowania 2010: Najlepsze płyty (TOP 12)

Kategorie: Pokrewne, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Takim oto sposobem dotarliśmy do ostatniego podsumowania tego roku. Jest to ranking 12 najlepszych płyt, które ukazały się w 2010.

12. Tede - Notes 3D (Wielkie Joł, 09.12.2010)

O Tede można dużo powiedzieć. Wydaniem łącznie trzech płyt w tym roku poszerzył tylko grono swoich hejterów, głoszących, że wydaje on byle gówno dla hajsu (i jeszcze zgarnia za to złoto!). Może i tak jest, jednak popatrzcie na to z tej strony. Przedtem Tede zapewne też dużo nagrywał, jednak zwrotki nie trafiały w całości na albumy. Były tam jakieś mixtape’y, Buhhy i inne akcje, dzięki czemu poziom jego produkcji się wyrównywał. Teraz mam wrażenie, że TDF ustala sobie „Ok., nagrywamy od kwietnia do czerwca. Z tego, co napiszę wybieramy 15 kawałków i wydajemy album”. Gdyby tak produkcje z 2010 potraktować jako mixtape’y nikt by nie narzekał i mielibyśmy ciekawy zapis tego, co Tede nagrywa przez cały rok. A że wydawane jest to jako pełnoprawne LP… Cóż. Niech robi, jak uważa. W każdym razie, ja się jaram. Grudniowy „Notes 3D” przypadł mi bardziej do gustu niż podwójny album „Fuck Tede / Glam Rap”, a to wszystko przez wrażenie, jakoby trzeci „Notes” był bardziej dopracowany. Głównie muzycznie, bo nasz gospodarz ciągle nawija tak anemicznie. Najlepsze kawałki? „Środkowy palec”, „Wyżej, szerzej, głębiej”, „Modus Operandi”, „Do widzenia ludzie” i oczywiście kozackie tracki Jamy Zła – mimo dużej krytyki płyty, mi się podoba.

Plusy:

- okładka

- bity

- melodyjność

- różnorodność

Minusy:

- brak charyzmy

- brak konkretnego, imprezowego kawałka

- jakiś gość by się przydał, dla urozmaicenia choćby

11. PMM - Rap, stresy, hulana, interesy (Prosto Label, 17.02.2010)

Zabawne. Kiedy płyta tylko się ukazała, przesłuchałem ją może ze 2 razy i ‘rzuciłem w kąt’. Jakoś w wakacje nie miałem nic pod ręką, wiec uruchomiłem magiczny plik z rozszerzeniem m3u i przesłuchałem kolejny raz. Album nieźle mi się wkręcił, bo coś mi przypominał. Po jakimś czasie, już wiedziałem, co to jest. „Rap, stresy, hulana, interesy” bardzo przypomina niemieckie produkcje, a jak wiadomo – jeszcze do 2007 z rapem niemieckim byłem na bieżąco. Niestety nadal mam problem z rozróżnieniem głosu Węża od Głowy, ale ich niskie głosy bardzo dobrze komponują się z wspominanymi już bitami. Podsumowując, płyta jest na pewno lepsza do debiutu. Największym plusem są zdecydowanie dobrze dobrane bity. Dobrze, że chłopaki nie najebali tylu gości, co poprzednio – to tylko pozostawiło im większe pole do popisu, mimo iż raperami są raczej średnimi. Do posłuchania w sam raz. Czemu nie?

Plusy:

- bardzo dobre bity

- niemieckie brzmienie płyty

- dobre głosy gospodarzy

Minusy:

- niektóre refreny

- chujowy sposób dystrybucji (w Szczecinie od lutego, w sklepach od kwietnia)

10. Smagalaz - Czillen Am Grillen (Wielkie Joł, 01.04.2010)

Po pierwsze – jest to bardzo niedoceniona płyta. Myślę, że przyczynił się do tego brak jakiejkolwiek promocji ze strony Wielkiego Joł. Od kwietnia Abel, Mops i DJ Pete udzielili tylko dwóch wywiadów, klipów brak, recenzja może tam jedna się przewinęła – poza tym cisza. A przecież „Czillen Am Grillen” to bardzo dobra i nowatorska płyta. Brakowało mi czegoś takiego w polskim rapie. Smagalazi stworzyli bardzo ciekawą płytę, której na pewno nie można wpisać w żaden schemat. Dziwi mnie krytyka niektórych osób spodziewających się najwyraźniej jakichś jazzowych sampli czy rozkminkowych kawałków, bo i z takimi opiniami się spotkałem. „Czillen Am Grillen” to płyta, która (mogę się założyć!) za parę lat będzie wymieniana jako ta bardzo niedoceniona. Mówię Wam.

Plusy:

- melodyjność (głównie dzięki dobrym, europejskie produkcjom Pete’a)

- bangery!

- uzupełniający się MC’s

Minusy:

- wybrane refreny

- jakość wokali Mopsa (są trochę za cicho)

- zerowa promocja ze strony Wielkiego Joł

- chujowizny pokroju „Unga Bunga” i „Jaram, jaram (Da Joint Pt II)”

9. DonGuralEsko - Totem leśnych ludzi (Szpadyzor Records, 11.06.2010)

Początkowo byłem zawiedziony. „Co to ma być? Ja chcę pierdolonych bangerów” – myślałem. Z czasem jednak przekonałem się do nieco innej strony, z jakiej pokazał się DGE na swoim najnowszym wydawnictwie. Na pewno jest to nieco inna płyta od wszystkich dotychczasowych, yyyyy… kurwa, zgubiłem wątek… ale podoba mi się.

Plusy:

- zamysł albumu

- innowacyjność w stosunku do poprzednich płyt

- ładne wydanie (w końcu)

Minusy:

- brak jednego, typowego dla Gurala rozpierdalacza

- goście

- pierdolenie wyjątkowych głupot (np. „w bagnie nie wędkuj” – dzięki ci Guralu za te niezbędne rady!)

- a jakiś hidden track to gdzie?

8. Lukatricks - Czarne Złoto (Gopside, 12.06.2010)

Bardzo sceptycznie podchodziłem do tej płyty, lecz na szczęście zadziałała tu zasada „mierz nisko, to się nie rozczarujesz”. Zaraz po Wdowie, największe zaskoczenie tego roku. Płyta posiada swój klimat. Słuchając zwrotek mam wrażenie jakbym słuchał jakichś lost-tape’ów z dysku IGS’a. Oczywiście nie mam tutaj na myśli takiego zjawiska jak album Fundacji #1 z minionego roku, wręcz przeciwnie. Najlepiej spisał się tutaj HST i – o dziwo – Fokus, który ostatnimi czasami musi zjebać każdy kawałek, w którym pojawi się gościnnie. Poza tym mamy tutaj trochę nołnejmów, którzy na szczęście zostali sprytnie rozmieszczeni po różnych trackach, mieszając się z gośćmi z poza Śląska, którzy spisali się bardzo dobrze. Nie można zapomnieć tutaj o głównej postaci płyty – Jajonaszu, zwanym teraz Lukatricksem, który przez lata nieobecności na szczęście nie zapomniał jak się robi bity. Słucham często.

Plusy:

- klimat (nie wiem, jak to inaczej określić)

- udane, fajnie brzmiące bity

- dobre zwrotki Fokusa i HST

Minusy:

- śląskie nołnejmy (m.in. Mata, Świtał)

- chujowa jakość wydania płyty

7. Kobra - Na żywo z miasta grzechu (RPS Enterteyment/Fonografika, 11.12.2010)

Gdyby każdy legalny debiut w Polsce był na takim poziomie, to mielibyśmy naprawdę mocną scenę. Kobrze, jak i nowopowstałej wytwórni udało się bardzo godnie zadebiutować na polskim rynku. Może potwierdzić to dobra sprzedaż albumu – od dnia premiery do początku tego tygodnia sprzedało się 3 i pół koła płyt, co uważam za sukces. „Na żywo z miasta grzechu” to bardzo dobre bity, w większości trafione i niespodziewane featy (Stasiak, PeeRZet, Onar) i… całokształt. Nie zapominajmy o naszym gospodarzu, którym w stosunku do poprzedniego wydawnictwa poczynił spory progres. Treściowo jest standardowo, porządnie. Nie ma się czego przyczepić, prócz paru małych mankamentów, które wymieniłem poniżej. Reasumując, jest to jedna z najlepszych poznańskich produkcji tego roku. Propsy lecą.

Plusy:

- bity

- trafne featuringi (Peja, Onar, Rafi, PeeRZet, Słoń i Sheller)

- ogólny kształt płyty

- spójność

Minusy:

- kawałek z Gandziorem

- obecność Mrokasa

6. Pih - Dowód rzeczowy nr 1 (Step Records, 06.11.2010)

Taka była moja reakcja po dwóch pierwszych odsłuchach:

Potem doszedłem do wniosku, że, w sumie, to taka trochę gorsza wersja „Kwiatów zla”. Ta sama konwencja, klimat, goście – Pih poszedł po najprostszej linii oporu idąc w myśli idei, że skoro poprzednia płyta osiągnęła sukces, to z tą musi być tak samo. Nie powiem – jest to dobra, spójna płyta. Może trochę zbyt monotonna przez bity bardzo podobne do siebie, jednak trzyma dobry poziom. Przez dużą ilość singli wypuszczonych przed premierą materiału nie słucham w całości, stąd trochę zaniżona pozycja. Aaaa… zapomniałbym. Goście dobrze się spisali.

Plusy:

- spójność

- tematyka

- dobre featy

Minusy:

- wypuszczanie dużej ilości singli przed premierą

- monotonność

- cena wersji sklepowej (36,99 zł za ‘samego’, cienkiego digipacka to lekka przesada)

- żałosne i nachalne działania promocyjne Step Records

5. Wdowa - Superextra (Alkopoligamia, 19.06.2010)

To chyba jedno z największych zaskoczeń tego roku. W stosunku do pierwszego LP Wdowa zanotowała bardzo duży progres. Przedtem jej głos kojarzył mi się z takim wulgarnym babochłopem (patrz: zwrotki na debiucie Rudego MRW), teraz nastąpił zwrot o 360 stopni. Efektem tego jest bardzo dobry, dopracowany i świetnie wyprodukowany album. Należy także wspomnieć o kawale dobrej roboty, którą odwalił Szogun, bo – nie oszukujmy się – bez niego ten album niebyły już taki „Superextra”. Myślę, że idealnym określeniem dla tej płyty jest ‘retrofuturystyczna’, jak można było przeczytać na Alkopoligamia.com. Jedynym kawałkiem, który zawsze skipuje jest „Pali się dach” propsowany przez większość słuchaczy. Dziwne. Udanym dodatkiem jest także „Mixtape-Wu”. Szczerze mówiąc, Wdowa jeszcze bardziej podoba mi się w takiej, bardziej zadziornej konwencji. Do tego dochodzą świetne featy – Mes, który zmiażdżył w dwóch kawałkach, Stasiak, który nawinął lepiej niż w niejednym kawałku na swoim debiucie, a także dobre wersy Weny i WFD i kozacki banger z Ciechem i Pyskatym.

Plusy:

- jebałbym ją

- brzmienie płyty

- dopracowane bity

- koncept płyty

- bardzo ładne wydanie fizyczne

Minusy:

- chujowa okładka

- chujowy pierwszy singiel

- czasem intonacja głosu Wdowy

4. Hifi Banda - 23:55 (Prosto Label, 08.11.2010)

Ogromna promocja medialna, jaką Prosto Label zafundowało chłopakom z Hifi zaostrzyła tylko apetyty słuchaczy na nowy materiał Dioxa, Hadesa, Czarnego i Kebsa. Miałem wrażenie, że osoby będące pod wrażeniem materiału „Fakty, ludzie, pieniądze”, który poznały tą płytę dzięki reedycji w Prosto oczekiwały po prostu za dużo. Ale czy moje oczekiwania się opłaciły? Muszę przyznać, że tak. I mówię to jako osoba, która nie czekała na „23:55” z paznokciami w zębach. Mimo wszystko, płyta posiada trochę wad. I to od nich zacznę. Pierwsza to goście – jest ich po prostu dużo. Zrozumiałbym, gdyby to byli chociaż dobrzy MC’s, ale weźmy na widelec takiego Fokusa. „Nie bądź głupi jak but, bo to proste jak drut” – nie wiem, co on sobie myślał pisząc takie gówno. Na domiar złego, Fo pojawia się aż w dwóch kawałkach. Zbędni są także śpiewacy - Reggaenerator i Frenchman. Nie cierpię takich klimatów. Drugim minusem są na pewno bity, które po paru odsłuchach nieco się zlewają. Nie chcę tutaj rozwodzić się nad ich poziomem, ale chodzi mi o sam fakt. Po co brać produkcje od jakiś tam Returnersów, których ostatnio jest wszędzie pełno, skoro w składzie mają Czarnego? Nie rozumiem tego posunięcia. Trochę sobie ponarzekałem, to teraz plusy. Podobnie jak na „FLP” – Hades zjada Dioxa (nigdy nie przepadałem za jego cipowatym głosem). Na propsy zasługuje także sam fakt posiadania D.I.T.C. na płycie oraz Sokół, który w tym roku zaczął dawać naprawdę dobre fity (może w końcu nagra jakąś dobrą płytę, ostatnia była 5 lat temu) i Chada… tak, ten Chada, który dał chyba najlepszą zwrotkę spośród polskich gości. Podsumowując, Hifi jak to Hifi. Dla niektórych objawienie i nowość na polskiej scenie, dla mnie nie są niczym nadzwyczajnym, a tego, co im brakuje to świeżości w tekstach. Jak to pisałem w 2008? Jednym uchem wleci, drugim wyleci, jednak mają to, coś, co sprawia, że chcę ich słuchać. „23:55” to dobra płyta bez dwóch zdań.

Plusy:

- operacje gramofonowe

- bardzo dobre zwrotki Sokoła i Chady

- ładna oprawa graficzna płyty

- świetna promocja MEDIALNA Prosto Label

Minusy:

- za dużo gości

- niepotrzebni chujowi śpiewacy (Reggaenerator i Frenchman)

- poniekąd tematyka

3. Eldo - Zapiski z 1001 nocy (My Music, 29.06.2010)

Eldoce na szczęście udało nagrać się lepszy album od swojego średnio-udanego poprzednika sprzed dwóch lat. „Zapiski…” zostały w całości wyprodukowane przez duet The Returners, co niestety – oprócz spójności – spowodowało lekką monotonność. W oczy (uszy!) rzuca się też duża, męcząca ilość skreczy i cutów, które pojawiają się w zdecydowanej większości utworów. Poza tym, dostaliśmy bardzo udaną płytę, która została odpowiednio doceniona przez słuchaczy. Eldo jest bardziej wulgarny (zwróciliście na to uwagę? Na żadnej z jego płyt nie było tyle kurew), teksowo raczej nie zaskakuje, ale dostajemy to, czego moglibyśmy się spodziewać. Takiego Eldo lubię.

Plusy:

- spójność

- dobre, aczkolwiek męczące na dłuższą metę bity

- dobre teksty w sumie

Minusy:

- za dużo skreczy/cutów

- za dużo kawałków

- chujowy booklet

- brak jakiegokolwiek rapowego gościa

2. Słoń/Mikser - Demonologia (Unhuman, 24.09.2010)

To jest to! Mówi się, że najtrudniej jest nagrać drugą płytę. Słoniowi to się na szczęście udało. Ba! Stworzył nawet lepszy album od zeszłorocznych i także udanych “Chorych melodii”. Niektórych jego teksty ekscytują, obrzydzają, “ryją banie”, dla mnie stanowią tylko ciekawostkę. Zawsze słuchając jakiejś chorej opowieści (powiedzmy „Love Forever”) zastanawiam się, co musi siedzieć w jego głowie, żeby w ogóle wpaść na pomysł napisania czegoś takiego – nawet jeśli jest to ‘jawna inspiracja’ czegoś zza Oceanu, na polskim podwórku jest to coś naprawdę ciekawego. „Demonologia” to przede wszystkim dobre storyteling, niespotykana dotąd tematyka, bardzo dobre bity, w większości dobre i niespodziewane fity (Młodziak, Fabuła, Trzeci Wymiar, Pyskay) i trochę kulejące flow gospodarza. Duży plus za wyeliminowanie „pierdolonych” i „jebanych” rzeczowników na każdym kroku. Mniejsza już o target. Ja się jaram.

Plusy:

- dodatkowe instrumentale

- w większości dobre fity

- dobre, klimatyczne bity

- featy

Minusy:

- chujowa okładka

- „WCM2”

1. Pezet & Małolat - Dziś w moim mieście (Koka Beats/Fonografika, 02.10.2010)

On zgadł, a wy? ;)

O ile dobrze pamiętam była to jedna z bardziej oczekiwanych przeze mnie płyt bieżącego roku. Czy mój apetyt został do końca zaspokojony? Raczej tak. Płycie, którą de facto powinna nosić tytuł “KOKA” nie można odmówić powiewu świeżości, kozackich bitów i oczywiście dobrych rapsów gospodarzy, jednak pozostaje jedno ALE. Powiem tak. Gdyby album “Dziś w moim mieście” wyszedł w zeszłym roku, znalazłby się pewnie na 3, może 4 pozycji w tym podsumowaniu, ale niestety rok 2010 nie należał do dobrych w polskim rapie, stąd pozycja pierwsza. Do rzeczy, Pezet nadal jest lepszy od swojego brata. Widać, że podniósł się po porażce, jaką była „Muzyka emocjonalna”, ale jeszcze nie słychać tego skurwysyństwa w głosie, które było słyszalne na genialnej „Muzyce rozrywkowej”. Małolat – spory progres w porównaniu do ostatniej płyty, która wyszła de facto 5 lat temu. Spotkałem się nawet z opiniami, że zjadł on tutaj swojego starszego brata, ale to bzdura. Ludzie pewnie stęsknili się za rapem Małolata i łykają z zachwytem wszystko od niego. Tematyka? Jest mniej więcej tak, jak się spodziewałem. Narkotyki, alkohol, czasem coś o dupach (choć za mało tego) – ja się jaram. Bitowo jest tak, powiedzmy, świeżo. Założę się, że w 2011 ukaże się kilka płyt podobnie brzmiących, bo Pezio już nie raz był – nazwijmy to – trendsetterem. Goście? Zaskakująco dobry wybór. O tym, że najlepiej poradził sobie VNM chyba każdy wie. Nieudacznik Małpa zaskoczył mnie in plus, nagrywając całkiem dobre wersy (i to jest jedyny kawałek, w którym Małolat zjadł Pezeta). Poza tym – Diox – bardzo dobrze, Molesta ujdzie, Fabri Fibra to raczej ciekawostka, bo ni chuja nie rozumiem, o czym rapuje, ale fajne urozmaicenie. Grizzulah całkowicie niepotrzebny, nie wiem po co oni go w ogóle zapraszali. Podsumowując. Jest to płyta, której słuchałem zdecydowanie najwięcej w tym roku. Jaram się jak skurwysyn. Ćpajcie to!

Plusy:

- KOKA!

- w większości dobre fity (VNM, Diox, Małpa)

- dobre bity

- tematyka

Minusy:

- trochę mało kawałków

- chujowy tytuł

- chujowa okładka

- chujowa cena i zagrania promocyjne (niby limitowana edycja, która w grudniu trafiła do normalnej dystrybucji za 5 dyszek)

- Grizzulah

Temat roku 2010 uważam oficjalnie za zamknięty. Jutro - tradycyjnie - pojawi się lista wszystkich zapowiedzianych premier na rok 2011. Czekajcie na to!

30
grudnia

Podsumowania 2010: Najgorsze płyty (TOP 10)

Kategorie: Podziemie, Polski Rap, Ranking  Autor: TIREX

Czekaliście na to, prawda? Dziś przyszła pora na TOP 10 najgorszych albumów, jakie było mi dane usłyszeć w tym roku. Kto zgarnął tytuł nagrania łajna roku? Zapraszam do czytania.

10. Vienio - Etos 2010 (Creative Music, 22.09.2010)

Powiedźcie mi, jak to możliwe? Tyle lat być w grze i zostać takim łakiem. Moje prognozy wobec solowego debiutu Vienia niestety, a może i stety się sprawdziły. Chuj mnie obchodzą głodne dzieci, buty ubierane przez raperów tylko raz, wojny w imię boga, etc. Po co w ogóle o tym nawijać? Mówiłem już. Jeśli Vienia bolą takie sprawy, to lepiej założyłby jakąś fundację, partie, czy chuj wie co, ale nie wkłada tego do rapu. Moja niechęć do Vienia, chujowa intonacja głosu, mega proste i miejscami wręcz banalne rymy, brak jakiegokolwiek progresu – wygląda mi to na bardzo słabą płytę od weterana polskiej sceny – wstyd, czyż nie?

9. Jarecki & BRK - Mucha nie siada (Step Records, 26.06.2010)

Nie wiem, jak to określić, do chuja. Jakiś clown-rap, czy co? Historia jest prosta. Niejaki Jarecki wybił się na kawałku, który sprzedał do reklamy zupek Knorra i podpisał kontakt z Universalem. Po chujowej sprzedaży chujowego albumu wytwórnia postanowiła zerwać z nim kontrakt. Wnet nasz grajek związał się z lichą wytwórnią z Opola – Step Records, która pewnie jako jedyna zdecydowała się wydać ten materiał. I wydała… z błędami na okładce, ale dla nich to przecież nie pierwszyzna. Płyta jest przede wszystkim bardzo nierówna – z jednej strony mamy jakieś jęki, marne opowiastki o puszczalskich laskach, z drugiej jakieś plastikowe pseudo-bangery albo jakieś smuty. Nie wiem, jakim cudem (a bardziej jaką sumą) król Mes zdecydował się dać im bit i swój świetny refren, bo to jeden z bardzo niewielu plusów tej produkcji. „Mucha nie siada, bo się brzydzi” jak nawijał TomB.

8. Aes - Pozycja obowiązkowa (Ahead Records, 04.09.2010)

Dziwna sprawa z tym Aesem. Jego podziemne produkcje były takie o – przesłuchasz i nawet spoko. Myślałem, że skoro to jego legalny debiut – chłopak się postara i nagra coś dobrego. Ale tak się nie stało. Co jest najśmieszniejsze, album oficjalnie ukazał się 4 września tego roku, jednak na sklepowych półkach można było go znaleźć już pod koniec lipca, a koniec końców, ktoś pofatygował się wrzuceniem tego ścierwa w ten dopiero w październiku – to tłumaczy wszystko. Słuchając „Pozycji obowiązkowej” kolejny raz mam wrażenie, że album został oparty o pewien schemat – jeden kawałek o dupie, jeden o miłości do muzyki, jeden o melanżu, itp. Problem polega na tym, że takich płyt jest full i lepsze wychodzą nawet w podziemiu, wiec po co pchać się na legal z tym gównem? Poćwicz, synek.

7. Karim - Wiem, że warto (Fonografika, 09.07.2010)

Kolejny chłystek, który porwał się z motyką na słońce wydając legal. Podobnie jak z Aesem, płyta stała przed premierą w sklepie (parę dni), a i tak do dziś nie trafiła na ‘ogólne’ fora. Nie ma się co dziwić, bo kim na naszej scenie jest jakiś tam Karim? Zaraz, zaraz. Kurwa, kto?! Karim?! Co do samej zawartości płyty – nie mam zamiaru się rozwodzić. Jest to zwykłe gówno.

6. Diho Raz - Diho Raz (?, 16.08.2010)

Sięgnąłem po ten album tylko dlatego, że na liście featów zobaczyłem VNM’a. Przesłuchałem ten track, przeskipowałem resztę i wyjebałem do kosza. Takich płyt w podziemiu wychodzi bardzo dużo, po co zaprzątać sobie nimi głowę - pomyślałem. Pewnego już chłodnego popołudnia wbijam do Media Markt i oddaje się przyjemności diggowania. Przekładam płytę za płytą i…

Co jest kurwa? Fakt, że jakiś Diho Raz figuruje na sklepowych półkach upewnił mnie tylko w przekonaniu, że dziś legal nie znaczy NIC. Dziękuję, dobranoc.

5. W.B.U. & SynTejZiemi – Tak to wygląda (self-released, 11.06.2010)

Nie ma o czym pisać. Wstyd dla Poznania. Każdy, kto widział ten klip wie już z jakim poziomem mamy do czynienia.

4. Buczer - Podejrzany o rap: Mixtape vol. 2 (self-released, 29.03.2010)

Buczer wciąż potrafi zaskoczyć. Oczywiście nie swoimi skillsami, których po prostu nie ma, ale nie jestem w stanie zrozumieć, jakim cudem udało mu się zaprosić Pezeta, Piha, Peje i innych ‘graczy z górnej półki’ na swój marny mixtape. Przecież ten gość nic sobą nie reprezentuje, a co najśmieszniejsze – w/w raperzy dali mu jakieś odrzuty, np. nie wiem, jak Pezet mógł coś tak słabego opublikować… Nie ma co pierdolić. Buczer, lepiej zajmij się dissowaniem hejterów z hip-hop.pl, którzy i tak cię zjadają i nie profanuj mi tu bitów zza Oceanu!

3. Tony Jazzu - Dla każdego (StoproRap, 04.10.2010)

„Wolę podać pałę”, „Sex, marihuana”, “Hejterom” - tytuły mówią wszystko. Mimo długiego stażu na scenie, Tony nagrał bardzo słabą, nudą i jednym słowem CHUJOWĄ płytę pełną marnych cykaczy, tematów przeruchanych setki razy, a do tego dochodzi jeszcze marne wykonanie. Chujowym rapsom mówię nie jak Molesta z Pezetem i Mesem!

2. Karramba - 11 (Fonografika, 11.12.2010)

Rozumiem. Kiedy byłem w podstawówce słuchało się niektórych numerów Karramby dla beki – wiecie, taki wiek, dużo bluzgów, burackie linijki i te sprawy – to mogło kiedyś jarać. Karramba jednak zapomniał, że mamy już 2010 rok. Nagrywając takie gówna nie sprzeda nawet 200 sztuk, ale nie, oczywiście do sklepów też musi się pchać. Bardzo dobrze, że ta płyta nie była i nie jest praktycznie promowana, bo aż wstyd klasyfikować to do kategorii „polski rap”. Karramba, daj sobie spokój, lepiej zabierz się za swoje hity do remizy, na tym przynajmniej coś zarobisz.

1. Sage - Hardcore Dealin’ Department (StoproRap, 15.02.2010)

Nie mam pytań. Sage to taki pseudo cwaniak, wozi się w wigierskich ubraniach i nawija o tematach, o których pewnie nie ma pojęcia. Gdyby nie Stoprocent, pewnie nikt nie zwróciłby uwagi na takiego wacka. Wygląda jak pizda, ‘rapuje’ jak pizda, ma głos jak 13-letnia pizda. Wniosek? Pewnie jest pizdą, która za rap nie powinna się brać, bo jego najnowsza i dzięki [wstaw sobie tutaj to, w co wierzysz] jedyna produkcja jest mega słaba. Zawsze czytając komentarze typu „na twoim miejscu wstydziłbym się to wydawać” – mam bekę, ale w tej sytuacji to prawda.


Jutro gwóźdź programu - ranking najlepszych płyt tego roku. Bez obaw, pojawi się on o wcześniejszej godzinie. Będzie jak tylko wstanę, czyli koło 13.

 
statystyka