Jak już jesteśmy przy prasie, to we wczorajszym dodatku (”Kultura”) do gazety “Dziennik” pojawiło się coś na kształt mini-recenzji najnowszego albumu Tymona, Magiery oraz Małego 72 pt. “Oddycham smogiem”.
Wielcy znawcy napisali następujące słowa:
“Szumoszmeroszeptowe (to tytuł jednego z utworów) oblicze producenckie Magiery z Tymonem przy mikrofonie. Ocierający się o downtempowe i hip-hop’owe klimaty mroczny projekt łączy studyjną wirtuozerię, jednego z najlepszych polskich producentów oraz oryginalność Tymona Tymańskiego [...]” - widzicie te farmazony ?
Widocznie Pan recenzent nawet nie słuchał tej płyty, skoro pomylił Tymona z liderem niejakiego zespołu Transistors - Tymona Tymańskiego.
W dzisiejszym numerze Gazety Wyborczej mogliśmy znaleźć m.in. recenzje nowej płyty Ostrego pt. “Ja tu tylko sprzątam”. Napisał ją Robert Sankowski, a ja ją po prostu przepisałem, dlatego jak już kopiujecie, to napiszcie chociaż źródło, z szacunku.
Rencenzja:
“Ta płyta ma przypomnieć słuchaczom o prawdziwym hip-hopie” - głosi hasło promujące album “Ja tu tylko sprzątam”. Łódzki raper to jedna z najciekawszych postaci na polskiej - nie tylko hiphopowej - scenie muzycznej.
Jakkolwiek trywialnie to zabrzmi - ten facet dojrzewa z płyty na płytę. Na ubiegłorocznej “HollyŁódź” mocne bity towarzyszyły potokowi równie ostrych tekstów atakujących polską rzeczywistość - zarówno tę widzianą przez okna mieszkania na bałuckim blokowisku, gdzie wychował się O.S.T.R., jak i tę wylewającą się z telewizora. Gdy jego koledzy z hiphopowej sceny oddawali się rapowaniu o dziewczynach i balangach, O.S.T.R. przedstawił na “HollyŁódź” jeden z najbardziej złożonych obrazów IV RP w polskiej muzyce popularnej.
Nagrywanie takiej płyty po raz drugi nie ma sensu. I to nie tylko dlatego, że w Polsce zmieniła się sytuacja polityczna. “HollyŁódź” było zwieńczeniem pewnego muzycznego etapu O.S.T.R.-a. “Ja tu tylko sprzątam” to inne podejście do hip-hopu. Więcej tu luzu, oldskulowych sampli, zabaw dźwiękiem. To także powrót do źródeł tej muzyki. Do ciepłych, organicznych brzmień fortepianu, fletu, kontrabasu, organów, instrumentów dętych. Jeszcze bardziej wyraźny zwrot do (i tak zawsze obecnych w muzyce O.S.T.R.-a) jazzowych rytmów i rozwiązań aranżacyjnych. Jazz przeplata się funkiem, soul z muzyką filmową lat 70. (”Jak nie ty, to kto?” przywołuje na myśl ścieżkę dźwiękową do “Ulic San Francisco” czy innego “Shafta”). Nie zawsze, bo “Jestem tylko dzieckiem” uderza nowoczesnymi elektronicznymi brzmieniami. To jedna z najlepszych kompozycji na płycie - gdy powraca na koniec w nieco łagodniejszej wersji jako “Jestem tylko dzieckiem (Returners Remiks)”, robi niesamowite wrażenie połączeniem hiphopowego rytmu ze stylową sekcją dętą.
O.S.T.R. zachowuje swój rasowy, bezkompromisowy hiphopowy styl, ale jednocześnie chwilami brzmi wręcz popowo. Już widzę zaskoczenie malujące na twarzach słuchaczy, gdy usłyszą wpadające natychmiast w ucho “Ty sobie możesz” czy “Wojnę o tlen”.
- Nieudaczna banda klonów - atakuje swoich rywali ze sceny hiphopowej w otwierającej płytę “Introglicerynie” i konsekwentnie stara się omijać dyżurne tematy polskiego hip-hopu. Kpi za to ze swojego zamiłowania do snu w “Śśśśśś”, wyśmiewa swoją pozycję gwiazdy w “Ty sobie możesz”, aby za chwilę spoważnieć w gorzko autobiograficznym “1980″ (”Miałem 5 lat, gdy ojciec dostał wpierdol od ZOMO/ jaka w świecie ironia - rok później taki wpierdol ja dostałem od ojca”). W jego tekstach jest miejsce i dla Gosi Andrzejewicz, i dla afery korupcyjnej w polskim futbolu (”Rap droższy od pieniędzy”).
Ale tak samo jest miejsce dla refleksji nad stanem polskiej wiary (”Gdzie te wzorce w kościele/ tylko zostaje modlić się do wódki i papieża” - rapuje w “Co by się nie działo”) czy międzynarodowej sytuacji politycznej (”Wojna o tlen” to numer zainspirowany sytuacją w Iraku, “Jestem tylko dzieckiem” - różnymi formami wyzysku dzieci w krajach Trzeciego Świata). Może i nie jest już tak radykalny jak na “HollyŁódź”. Ale pozostaje sumieniem polskiego hip-hopu. Tego hip-hopu, który przeżywa ostatnio kryzys. O.S.T.R. nie musi się martwić jak utrzymać poziom. To inni muszą się spinać, żeby dotrzymać mu kroku.