Już pewnie po koncercie, więc mam dla Was mały scenariusz tego, co wydarzy się w najbliższym czasie.
Chyba wszyscy wiedzą, co Devin robił w mieszkaniu Mesa…
Przejdźmy do rzeczy.
17 czerwca. Skacowany Mes budzi się o 14:15, wciąż nie może otrząsnąć się po koncercie swojego idola, który dograł mu hook do nowego kawałka. Aby rozładować swoje emocje, sięga dłonią w okolice rozporka i… opisze to później jako posuwanie super-extra panienki.
18 czerwca. Mes dochodzi do wniosku, że wczorajszy koncert odmienił jego dotychczasowe życie. Jako współczesny poeta, puszcza wodzę swoich emocji i piszę, piszę, piszę to. Ale nie za szybko, bo przecież nie wyda płyty w zero-dziesięć.
20 czerwca. Piotrek potrzebuje bitów. W tym celu udaje się więc do łazienki, gdzie w lutrze dostrzega swoje niechlubne alter-ego w kapelusiku i rozpiętej koszuli. Dogaduje się z nim na wyprodukowanie całej płyty. Historia się powtarza - Mes pożycza przeróżne instrumenty od czołowych polskich producentów, na których smaży swoje bomby, co niestety zajmuje mu całe wakacje.
Wrzesień. Szmidt najebał się, bo w nocy nie mógł zasnąć, wpadł więc na pomysł, że skoro otaczający go świat jest tak niezwykły (dziwki, picie, ruchanko), do 20 grudnia postara się nagrać album trzy płytowy, na którym gościć będzie tylko Devin.
Październik-Listopad. Ten Typ intensywnie pracuje nad swoim - w założeniu - najlepszym albumem, który odróżniać od poprzednich będzie przede wszystkim to, że nie padnie na nim ani raz słowo “dziwka” (oraz wszystkie jego odmiany + wersje anglojęzyczne)
3 grudnia. Trwają ostatnie szlify nad nową perełką Mesa. W międzyczasie, nasz bohater wpadł na pomysł zdissowania Pezeta, Piha i DJ’a 600v.
24 grudnia. Mes wypuszcza pierwszą zapowiedź w postaci w/w dissu + okładki będącej follow-upem do Bukowskiego. Wydarzenie to rozpętuje niemałe zamieszanie w internecie.
3 stycznia 2011. Alkopoligamia.com informuje, że nowy album Mesa będzie wydawnictwem 3CD - jak wcześniej wspominałem - 0 gości, a gościnnie tylko Devin.
15 stycznia 2011. Ukazuje się nowy album Tego Typa Mesa. Ku dziwieniu wszystkich, po tygodniu od premiery, otrzymuje on status złotej płyty. Szmidt zyskuje coraz to większy fejm, trafia do Tańca z Gwiazdami (przypadkiem, bo on o tym nie wiedział!), chudnie kolejne 10 kg i rozpętuje kolejny beef na naszej scenie.
Tak będzie.